piątek, 5 lipca 2013

Rozdział 2

Siedziałam w sali otoczona kilkunastoma innymi studentami z mojego kierunku. Głucho wsłuchiwałam się w słowa podstarzałego nauczyciela, jednak moje myśli cały czas zaprzątały zdarzenia wczorajszej nocy. Nie,  nie mówię tu o moim byłym już chłopaku. Lecz o sprawcy dużej ilości siniaków na moim ciele. Nawet nie poznałam jego imienia ..dupek.
Może i jest przystojny, ale jego zachowanie? Po prostu tragedia. W ogóle to dlaczego ja o nim myślę?! Dość. 
Po skończonych zajęciach udałam się prosto do domu, gdzie zapewne czekała na mnie Abbie.
Jak zwykle olała studia i spędziła cały dzień w domu. Czego ja się spodziewałam po tej dziewczynie ..znam ją tyle lat i jeszcze ani razu nie widziałam ją z książką w ręce.  Lekki wiaterek towarzyszył mi przez całą podróż, burząc moje idealnie proste włosy. Otworzyłam drzwi frontowe i weszłam do środka. Nasz domek był mały, ale za to bardzo przytulny. Na zewnątrz znajdował się  ogródek z huśtawką. Całość dopełniał podjazd, na którym auto parkowała współlokatorka. Pozostawiłam torbę na przedpokoju i wtargnęłam do salonu. Panna Jackson patrzyła na mnie z rękami złożonymi na krzyż. Jej podejrzliwy wzrok nieustannie lustrował mnie od góry do dołu.
- Gdzie wczoraj byłaś? - zapytała wyraźnie zaciekawiona
- U Nate ..  - powiedzieć jej prawdę?, nie.
- Czy wy ... zrobiliście to? - dosiadła się do mnie chwyciła moją dłoń.
- Nie! - zauważyłam, że moje słowa pozbawiły ją nadziei na to, iż w końcu straciłam dziewictwo- rozstaliśmy się.
- Alee .. jak to? 
- Nie chcę o tym rozmawiać, to nie czas i miej .. - moją wypowiedź przerwał dzwonek. I dobrze, przecież chciałam się wyżyć na bogu ducha winnej dziewczynie. Wstałam z kanapy i ruszyłam w stronę wejścia. Pociągnęłam za klamkę i .. zamarłam. To on! Ale co on tu robi? Ah.. torebka!
Wyciągnął ją w moją stronę i uśmiechnął się cwaniacko. Wyrwałam mu ją i głośno przełknęłam ślinę. Przerażał mnie, jak cholera!
- Znów się widzimy droga Cassie. 
Abbie dołączyła do mnie i zareagowała podobnie. Szybko wycofała się do kuchni, zostawiając mnie ponownie samą z tym jakże dziwaczny kolesiem.
- Dzięki. - odpowiedziałam. Skinął głową i wsiadł do samochodu. Zniknął w pola mojego widzenia. Oo.. szczęśliwa aura wróciła! Zdegustowana całą sytuacją wróciłam w głąb mieszkania. Oczy mojej przyjaciółki znacznie się powiększyły. Wpatrywała się we mnie jakby ...przestraszona? Zdziwiona? Widzę, że tajemniczy nie tylko mnie wprowadzał w taki stan.
- Możesz mi do jasnej cholery wytłumaczyć co tu robił Louis Tomlinson!!? - uniosła głos i podeszła bliżej mnie.
- Kto? - skąd ona go zna? Co oni mają wspólnego? Tyle pyta, ani jednej odpowiedzi.
- Były kierowca rajdowy! Król Wysp Brytyjskich w nielegalnych wyścigach. Władca toru! - mówiła to z takim zapałem, czy tylko ja nie wiedziałam z kim miałam do czynienia?
Abbie westchnęła  ciężko i otworzyła swojego obklejonego, starego laptopa. Wpisała w wyszukiwarce odpowiednie hasło i czytała na głos historie niejakiego Louisa Tomlinsona.
Informację pochodziły z mało znanego bloga o wyścigach.

(...) Nie wiadomo dlaczego rok temu zaprzestał
swojej działalności. Wiele informację zostało zatajonych
ze względu na nielegalność wyścigów.
Jedyne co wiem na temat jego teraźniejszego życia, to, że zajmuję się 
organizacją drobnych zawodów i sprzedażą podrasowanych samochodów.

Co to ma być?! Dopiero teraz zdałam sobie sprawę z kim jestem w kontakcie od dobrych dwóch dni. Mężczyzna, którego wszyscy wolą unikać przed chwilą stał w progu moich drzwi! W co ja wpakowałam! Ne..uspokój się! On tylko odwiózł moją własność, zapewne nigdy więcej go nie spotkam! Lepiej weź się do nauki Cassie! Twoje wyniki spadły o jeden stopień!
Skończyłam swój wewnętrzny monolog i udałam się schodami na górne piętro, do swojego pokoju. Karmelowe ściany, czarne łóżko oraz zwykłe szafy w odcieniu śliwy vallis - wnętrze mojego małego królestwa. Chwyciłam książkę "Filozofia i teoria prawa, postępowanie cywilne", otworzyłam ją na odpowiedniej stronie i rozpoczęłam codzienną godzinę nauczania. Czas mijał, a zakres mojej wiedzy rozszerzał się na poziomie minimalnym. Tak, zdecydowanie bardziej wolę uczyć się ze słuchu, jednak dzisiaj było to niemożliwe. Kompletnie nie uważałam na zajęciach, czego skutkiem będzie całonocne wkuwanie. Na dworze było już ciemno, w moim pokoju paliła się duża, czarna lampa stojąca obok komody. Telefon zaczął wibrować na znak przychodzącej wiadomości. Wyciągnęłam go z wnętrza torebki i wczytałam się w treść sms'a.

Nadawca: Louis Tomlinosn
Odbiorca : Cassie 
Treść:
Cassie, dlaczego jeszcze nie śpisz? Zgaś już to światło. xoxo

Zaraz, co?!! Skąd ja w ogóle mam jego numer!? Skąd on ma mój? Strzeliłam się z otwartej dłoni w głowę. Przecież telefon był w torebce, a ona cały dzień u niego. Wstałam z łóżka i rzuciłam się na podłogę. Doczołgałam się do okna i powoli przed nie wyjrzałam. Stało tam jego auto...  a on w nim. O kurwa! Szybko zasunęłam żaluzję i zgasiłam światło. To się robi chore! Co on do mnie ma?! Po jaką cholerę stoi pod moim domem i obserwuje mnie? Przetarłam dłońmi twarz i westchnęłam cicho. Udałam się do łazienki, gdzie wzięłam szybki prysznic, a następni położyłam się spać.

*następny dzień*
Nie wiem dlaczego, ale rano obudziłam się podenerwowana. Wyjrzałam przez okno, aby mieć pewność, że byłego kierowcy tam nie ma. Ubrałam się i bez śniadania wybiegłam na uczelnie.
*
Kolejne zajęcia mijały, aż w końcu wybiła przerwa na lunch. Wyciągnęłam z torebki mały, skórzany portfel i udałam się do szkolnej kafejki. Ludzie na korytarzu stali w bezruchu i wpatrywali się przed siebie. Ich miny były pełne obawy, ale przed czym? Spojrzałam w tym samym kierunku co oni. O boże! Louis! Chłopak również odszukał mnie wzrokiem i pewnym siebie ruchem podszedł do mnie.  Chwycił moje przedramię i zaciągnął na dwór. Moje ciało przeszły dreszcze. A co jeśli mnie zabije? Nie, nie na oczach całej szkoły. Więc czego ode mnie chce? 
- Słuchaj sprawa jest jasna, trzymasz buzię na kłódkę i nie mówisz nikomu o wypadku, rozumiesz?! - Mocniej ścisnął rękę i spojrzał na mnie tym beznamiętnym, wręcz strasznym wzrokiem. - jestem na warunkowym i jeśli policja się o tym dowie, pójdę siedzieć.
Nie dał mi dojść do słowa i tak po prostu odszedł, zostawiając mnie w centrum zainteresowania całego collegu. Oprzytomniałam i dobiegłam do niego. Znów ten sam wzrok. Ohh! Człowieku, okaż choć trochę emocji! 
- Podwieziesz mnie do domu ? - zapytałam pocierając spocone dłonie o siebie nawzajem.
Przed dłuższą chwile przyglądał mi się, aż w końcu westchnął ciężko i otworzył mi drzwi od strony pasażera. Stop. Dlaczego w ogóle się o to spytałam, przecież tak naprawdę nie chcę z nim jechać. Spuściłam wzrok na dół i wsiadłam do auta. Tomlinson dodał gazu i ruszył. Jechał szybko, wręcz za szybko. Dłonie lekko mi się trzęsły. Nawet nie wiem kiedy znaleźliśmy się pod moim domem. Abbie, pierwszy raz w tym tygodniu wybrała się do szkoły, więc byłam sama. Odwróciłam się i ujrzałam Nate'a. Co on tu robi?! Ponownie wsiadłam do auta Louisa  i zamykam drzwi. Chłopak spojrzał się na mnie zaskoczony, a ja oddałam mu błagalne spojrzenie.
- Co jest? - zapytał
- Tam stoi mój były, a ja ... nie chcę go widzieć. Przetarł swoją dużą dłonią twarz i opuścił Mustanga. Poszłam w jego ślady.  Mężczyźni obdarzyli się podejrzliwymi spojrzeniami.
- A ty coś za jeden? - zapytał Nate podchodząc bliżej wyraźnie podenerwowanego Tommo.
- Nie musisz wiedzieć, lepiej stąd idź.
Zignorował go i skierował się w moją stronę, lecz Lou odgrodził mu drogę. Chwilę później doszło do szarpaniny. Boże, co ja zrobiłam? Przecież oni się pozabijają! Chcąc zapobiec tragedi zdarłam się między nich. Bez zawahanie wciągnęłam byłego kierowce do domu.
Weszliśmy w głąb mieszkania, a sama obserwowałam jak próbuje się uspokoić przygryzając wargę. Jego mięśnie się rozluźniły.
- Mam nadzieję, że będziesz milczeć, tak jak kazałem.
- A co jeśli powiem? Co jeśli chcę powiedzieć?! - wysyczałam mu prosto w twarz.
Mocnym uderzeniem przygwoździł mnie do ściany. Ból oblał moja ciało. Mógłby się trochę pohamować! Ała!
- Lepiej dla ciebie jeśli o tym zapomnisz, ostrzegam cię.
Jego wściekły wzrok utkwił w moich, przerażonych tęczówkach. Po raz kolejny strach sparaliżował moje ciało.


____________________________________________________

Hej, dodałam kolejny rozdział juz dziś, gdyż pod poprzednim było aż 14 komentarzy!
Radzę zapoznać się z zakładką "Bohaterowie", to może wam się przydać, żeby wiedzieć kto jest kto.
Jeśli chcecie być informowani o nowych rozdziałach, wejdźcie w zakładkę "informowani", znajdziecie tam wszystkie informację. Osoby, które mają do mnie jakieś pytania, zapraszam do zakładki "kontakt", znajdziecie tam numer gg, ask i twitter. 
Dziękuję i zachęcam do dalszego czytania, komentowania i obserwowania bloga! :)
Następny rozdział = 15 komentarzy.

 

25 komentarzy:

  1. takiego Louis'a to ja jeszcze nie znałam ;3
    podoba mi się ^

    ____

    zapraszam do siebie : http://jedenkierunek-opowiadanie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Czegoś takiego właśnie szukałam! : D xx <33

    OdpowiedzUsuń
  3. Kocham! :D to jest super :3 czekam na następny ; P

    OdpowiedzUsuń
  4. O bożee świetne czekam na nextaa <33

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i Zapraszam do obserwowania bloga! :)

      Usuń
  5. Super! Czekam na następny rozdział! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Laureniaa.xdd5 lipca 2013 15:52

    Jaki ekscytujacy! Piekny wyglad bloga! :3

    OdpowiedzUsuń
  7. Super! Dodaj szybko następny ^^

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspaniały <33 Mam nadzieję że szybko będzie następna ;3

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie mogę się doczekać następnej części <3 xx

    OdpowiedzUsuń
  10. Kurwa ,jakie to zajebiste ! Tu jest wszystko co kocham : strach,wyscig,pozadanie,niegrzeczny chlopak i cicha dziewczyna, ciekawosc.. no i Lou :)

    Klaudia CityLondon

    OdpowiedzUsuń
  11. Zajebiste!! Louis jest taki tajemniczy, straszny ..ale bardzo mi się podoba!
    /Sonia W.

    OdpowiedzUsuń
  12. Podoba mi się postać Lou w tym opowiadaniu :3 To chyba pierwszy raz gdy spotykam się z taką jego wersją ^^ Mam nadzieje, że następny szybko się pojawi <33

    OdpowiedzUsuń
  13. Mega <33 Dajesz dalej, czekam z niecierpliwością xx

    OdpowiedzUsuń
  14. Tommo jest taki mraśny ;3 <33 Next

    OdpowiedzUsuń
  15. Nadine,Allison i Rebekah są najlepszymi przyjaciółkami.Znają się od urodzenia,każdą wolną chwilę spędzają razem.Z końcem roku szkolnego Nadine postanawia razem z przyjaciółkami pojechać na tydzień do Las Vegas - miasta imprez - aby uczcić ukończenie liceum. Jeszcze tego samego dnia po rozdaniu dyplomów przyjaciółki wyjeżdżają z rodzinnego Londynu do Vegas.Wieczorem osiemnastolatki udają się do najlepszego klubu w mieście aby spędzić najlepszy wieczór w swoim życiu.Niestety nie wszystko idzie po ich myśli...Następnego dnia Rebekah i Allison budzą się w nieznanym im miejscu z ogromnym kacem,nic nie pamiętając z poprzedniego wieczoru.Dziewczyny nie wiedzą co robiły,z kim i gdzie a co najważniejsze nie mają pojęcia gdzie podziała się Nadine.Rebekah martwi się o przyjaciółkę jednak bez wsparcia Allison,która woli się zająć własnymi problemami i odnaleźć niejakiego Zayn'a którego imię wytatuowała sobie najprawdopodobniej poprzedniej nocy.Rebekah postanawia zgłosić na policję zaginięcie przyjaciółki. Poszukiwania dziewczyny wydają się trwać wieczność a z każdym dniem jest coraz gorzej.Chłopcy z popularnego boysbandu "One Direction" okazują się być zwyczajną bandą plantów a dziewczyny zaczynają dostawać dziwne sms'y. Każdy nowy dzień przynosi dziewczyną kolejny pytania na które nie znają odpowiedzi a ich życie stopniowo zaczyna się walić....

    http://dirtyliarsonedirection.blogspot.com/



    Dopiero zaczynam jeśli byś wpadła byłabym bardzo wdzięczna ;*

    OdpowiedzUsuń
  16. omg, super! tylko na takie slowo sie zdobywam :p. kocham to <333 http://uwierze-w-co-chcesz.blogspot.com zapraszam do siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Składam pokłony! Świetny rozdział!

    OdpowiedzUsuń
  18. kura Tomlinosn uspokój dupę!
    Jezu serio on serio ma jakieś napady złości ;p
    ogarnij się Luis właśnie potrąciłeś jakąś dziewczynę a ty zamiast przepraszać to przygwoździłeś ją do ściany LOLZ XD

    OdpowiedzUsuń
  19. Fajny tylko szkoda ze inspirowany "Dark" fanfictin :/ trochę szkoda ze sama nie napisalas tego rozdzialu :/

    OdpowiedzUsuń