niedziela, 14 lipca 2013

Rozdział 4

~dwa dni później~

Spojrzałam na zegarek stojący na szafce nocnej. Dwunasta szesnaście - czas wstawać Cassie. Już dość się należałaś. Przeciągnęłam się i ruszyłam schodami na dół. Moje gołe stopy odbijały się od podłogi. Weszłam do pustej kuchni - Abbie dalej śpi. Wyciągnęłam z szafki czystą miskę, wlałam do niej mleka i płatki, a następnie usiadłam na jednym z wysokich krzeseł. Powoli przeżuwałam czekoladowe kulki  i wsłuchiwałam się w pełen entuzjazmu głos prezentera radiowego. Zza framugi wyłoniła się ledwo żywa postać mojej współlokatorki.
- Jezu Cassie, umieram. - powiedziała i opadła na kolejne krzesło. Położyła głowę na blacie i wydawała z siebie głośne jęki.
- Trzeba było nie balować do piątej nad ranem - odrzekłam z pełnymi ustami
- Ale co to była z biba! - krzyknęła, jednak nie wyszło jej to na dobre. Dobrze pamiętam mój kac..ten ból przeszywający całe ciało, najdrobniejszy  dźwięk doprowadza cię do szału. Wzdrygnęłam się na samo wspomnienie. Nalałam do szklanki zimnej wody i podsunęłam jej pod nos. 
- Jesteś wielka, dzięki. Hmm.. a jak tam twoja sprawa z panem "jestem zły koleś, nikt mi nie podskoczy"? 
- Masz na myśli Louisa? Nijak, mówiłam ci, że nie mam z nim nic do czynienia.  Pierwszy raz od weekendu pomyślałam o Tomlinsonie, dzięki ci Abbie! Lepiej żyło mi się bez jego osoby siedzącej bez przerwy w mojej głowie. Ostatnim razem był...delikatny, nie ..delikatniejszy niż zwykle. Oczywiście nie wliczając w to bolesnego uderzenia o ścianę. Przestań o nim myśleć dziewczyno, przysporzysz sobie jedynie kłopotów. Potarłam dłonią czoło i odetchnęłam lekko.
- Oo! Właśnie! - dzisiaj jakiś koleś organizuję imprezę, kumpel mnie zaprosił, idziemy? - spytała skacowana Abbie
- Jeszcze ci mało pijaństwa? - zaśmiałam się pod nosem, oczywiście, że jej mało, przecież to Abbie Jackson!
- Niee, ale chcę żebyś ty wyszła z domu! Nauka i książki to nie wszystko, jesteśmy na studiach to ostatni czas na tego typu zabawy! - jej piskliwy głos powoli mnie irytował, zmrużyłam oczy i wpatrywałam się przed siebie. Niech jej będzie! Pójdę!
- Zgoda.
Opuściłam pomieszczenie i wbiegłam do swojego pokoju.
*
Przygotowania nie trwały długo. Założyłam czarną sukienkę oraz zrobiłam lekki makijaż. Zresztą to nie jest ważne. Dołączyłam do stojących na dole znajomych i ruszyliśmy na imprezę.
Posiadłość byłą ogromna, głośna muzyka grała bez przerwy. Współczuję sąsiadom... boże  ile tu ludzi. Tyle motłochu jeszcze nigdy nie widziałam. Za wszelką cenę próbowałam nie zgubić Abbie i jej towarzysza..brawo Cassie! Trzy minuty na imprezie, a ty już masz jakiś kłopot!
Wszędzie unosił się smród alkoholu i papierosów, mieszanka wybuchowa jeśli chodzi o mój organizm. Szlag, znowu ktoś mnie klepnął! 
- Bydle - rzuciłam za sprawcą wydarzenia i skierowałam się do stołu po coś mocniejszego. Popijając drinka obserwowałam przybyłych gości. Przemierzałam wzrokiem co raz to nowe twarze rzucając w myślach komentarze .."on na pewno był w więzieniu", "ta pani sama się prosi o gwałt". Krytyk Williams, dostępna o każdej porze nocy i dnia! Moje spojrzenie zatrzymało się na dobrze znanym brunecie. 
- Co on tu robi? W ogóle kto organizuję tą imprezę skoro Tomlinson jest na liście gości?! Zabiję Abbie, przysięgam że ją zabije! Boże, czemu ja tu jeszcze jestem?! Musze wiać póki jeszcze mnie nie zauważył.

Czekałam na taksówkę kołysząc się na nogach. Nie wypiłam dużo, zaledwie kilka drinków, przecież nawet nie zdążyłam nacieszyć się imprezą bo musiałam wyjść. Dziesieć minut spóźnienia, jak boga kocham odpiszę mu to od rachunku! Poprawiłam spód swojej czarnej sukienki i potarłam zmarznięte dłonie o siebie nawzajem. Poczułam ciepły oddech na szyj, a po moim ciele przeszedł nieprzyjemny dreszcz. Odwróciłam się nagle i ujrzałam jego wstrętne niebieskie oczy. Nate. Odsunęłam się od niego, a na jego ustach rozbłysł łobuzerski uśmieszek. Czego ten dupek ode mnie chce?? 
- Już wychodzisz? -spytał łamiąc mnie za ramiona
- Tak, wolę już iść - zaczęłam mu się wyrywać, jednak nie było to proste, trzymał mnie mocno.
- Puść mnie! - krzyknęłam i odskoczyłam od niego. Dałam radę -tak! 
- Cassie, nie bądź taka, to co zobaczyłaś, wtedy u mnie. .. to nic nie znaczyło. - do moich oczu napływały kolejne łzy, ale jakimś cudem zaparcie je powstrzymywałam przed wypłynięciem. 
Objął mnie w tali swoim silnym ramieniem i przyparł do klatki piersiowej. 
 - Nate to nie jest śmieszne! Puść! - cholerna muzyka zagłuszała moje krzyki, dookoła stali sami pijani ludzie, nikt mi nie pomoże.
- Jest jakiś problem? -usłyszałam za swoimi plecami znajomy głos. Louis stanął między nami. Odepchnął mnie na bok i zmierzył ostrym spojrzeniem  Reynoldsa. Chłopak wyraźnie przestraszył się i zostawił nas samych. Teraz do mnie dotarło ...Nate, przecież był pijany, bóg wie co on chciał mi zrobić! Zaszlochałam cicho, tak, to się dzieje, Cassie Williams płacze. Tylko, że ja nigdy nie płaczę, nigdy.
Tomlinson odwrócił się w moją stronę i spojrzała na zapłakaną twarz. Ścisnął dłoń w pięść i napiął wszystkie mięśnie - jest zły. Pociągnął mnie w stronę swojego auta. Wsiadłam do wnętrza i uspokoiłam zszargane nerwy.
Myślę, że tą groźną aurę dało się wyczuć na kilometr. No i po jaką cholerę zaciskasz te dłonie na kierownicy, to ci nie pomoże!
- Co ty tu robisz?! Jesteś mądra?! Przychodzić na tak dużą imprezę sama!
- Nie jestem sama - wypowiedziałam cicho, mimo to usłyszał. Kurwa! - Abbie tu jest.
-  Skoro wziełaś ze sobą koleżankę to trzeba się było jej trzymać, tu jest tyle ludzi, że mógłbym cie tutaj teraz zgwałcić, a nikt by nie zareagował. - po tym co usłyszałam serce podskoczyło mi do gardła. Rozejrzałam się. To prawda, wszyscy bawią się w najlepsze, może ze mną zrobić co chcę, a ich to nie zainteresuję. Oddychaj Cass, oddychaj! Otarłam wciąż spływające łzy i zatrzęsłam się z zimna. W odpowiedzi usłyszałam tylko głośne westchnięcie, Louis włąćzył ogrzewanie, a następnie odpalił silnik. 
- Przepraszam za kłopot, wysadź mnie gdziekolwiek, a dojdę na nogach. - wyszeptałam
- Nawet o tym nie myśl! Jedziemy do mnie. - znowu to samo, doprowadza mnie do nerwicy, czy on chcę żebym umarła z ciągłego stresu?! Urządzenie w kieszeni jego jeansów wydało charakterystyczny dźwięk. Usłyszałam kilka przekleństw, ale w końcu odebrał telefon.
- Halo? Zayn jestem troszeczkę zajęty! Zaraz będę w domu to pogadamy. 
Zaparkowaliśmy przed domem i wysiadłam na zewnątrz. Zderzenie gołych ramion z zimnym powietrzem skończyło się nieprzyjemnym uczuciem i gęsią skórką. Swoją dłonią popchał mnie w stronę mieszkania.
*
~Louis~
- Jesteś pewien, że wrócił?  - spytałem chodząc w kółko po pokoju.
- Tak, widziałem go Lou! 
- Nie przejmuj sie załatwię to..
- Mam nadzieję, że w normalny sposób, pamiętaj, że jesteś na warunkowym. - Zayn jak zwykle dramatyzował.
Przetarłem twarz i wciągnąłem głęboko powietrze. Dobrze, że Cassie już śpi, nie chcę być w jej towarzystwie będąc tak podenerwowany. To nie skończyło by się dobrze. Gwałtownie otworzyłem oczy czując przyjacielski uścisk ze strony kumpla. Tak, tego mi potrzeba.
- Cassie to dobra dziewczyna, nie zmarnuj tego. - uśmiechnął się i odszedł do siebie.
Zostałem sam ze swoimi problemami. Po co on tu kurwa wrócił?! Myślałem, że wyraziłem się jasno! Skierowałem się do drugiego pokoju po prawej stronie korytarza, zapukałem cicho, jednak nie słysząc odpowiedzi uchyliłem drzwi. Brunetka leżała na wprost mnie. Uklęknąłem przed łóżkiem i delikatnie ucałowałem wierzch dłoni.
- Śpij Cassie. Śpij.

 _____________________________________________
Przepraszam za dwu dniowe spóźnienie. To wszystko przez sprawy wyjazdu.
Jest kilka spraw : 
Dziękuję za aż 26 komentarzy pod 3 rozdziałem!!!  Za kilka dni jadę do Londynu więc na rozdział będziecie musieli czekać ;// Potem szkoła ... też będzie kiepsko, ale średnio co tydzień pojawi się nowy. PROSZĘ O SPRAWDZANIE AKTUALNOŚCI BLOGA!
Następny rozdział = 20 komentarzy!

24 komentarze:

  1. Boski, wkreciłam się w to opowiadanie i czekam na następny rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Boski rozdział ul jak i całe opowiadanie :3
    Kate<3

    OdpowiedzUsuń
  3. ojej *_* jakie to słodkie ;3

    OdpowiedzUsuń
  4. Ejjj... nie wyciągaj od nas komentarzy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wyciągam komentarzy, ale też chcę czuć, że ktoś to czyta. Każdy komentarz to dla mnie duża radość. Zrozum także mnie.

      Usuń
  5. Super *-* Ja chce następną! <33

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny !! <33 xx

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny! Czekam na kolejny! *.*

    OdpowiedzUsuń
  8. Jezu <33 Zakochałam się *-*

    OdpowiedzUsuń
  9. Genialne! Lądujesz w obserwowanych nie zmarnuj tego!

    OdpowiedzUsuń
  10. Bożee ;O Kocham to ♥

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetny blog ;D Kiedy kolejny rozdział?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no własnie kiedy ??? oby ja najszybciej :P a tak to blog zaje*****

      Usuń
  12. Super ! Już nie mogę doczekać się następnego rozdziału . ;3

    OdpowiedzUsuń
  13. Strasznie podobają mi się opowiadania tego typu, a zwłaszcza z Louisem :) Czekam nn :*

    OdpowiedzUsuń
  14. dawaj następny :PPP plissss :P

    OdpowiedzUsuń
  15. Zwariuje przez Ciebie. Czuje się jak na jakimś odwyku widzac brak nowego rozdziału! >.<
    Nawet nie wiem kiedy uzależniłam się od Twojego opowiadania! Zajebista fabuła, ciekawe opisy, wspaniałe postacie jak i ich charaktery i do tego ta akcja, która nie raz trzyma w napięciu! Bardzo podoba mi się Twój styl pisania, taki....taki...płynny i lekki. Coś niesamowitego. Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział i oczywiście z dumą stwierdzam, że zyskalas kolejna czytelniczke <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Swietne! Kocham to.
    ZAPRASZAM DO MNIE:http://impossible-opowiadanie-zayn-malik.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. jeju jakie to świetne *o* kocham Louiego a przedstawiony tu w takiej zadziornej wersji pociąga mnie jeszcze bardziej ;3 mega się wciągnęłam ;) jedno z lepszych fanfiction jakie czytałam ;D aż mnie ciarki z podniecenia przechodzą XD XD kocham ^^

    OdpowiedzUsuń