poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Rozdział 8

 Rozdział z Dedykacją dla Koali134 <3

~Zayn~
Przejechałem dłonią po twarzy wyczuwając niewielki zarost.Tyle się teraz dzieje, że nie mam czasu się go pozbyć. Nie myśląc o tym dłużej, zszedłem na dół gdzie jak zwykle siedział mój przyjaciel. Dosiadłem się tuż obok niego i przeniosłem wzrok na telewizor. Po całym pokoju rozniósł się donośny śmiech prowadzącego, a dłoń Tomlinsona zacisnęła się w pięść. Posłałem mu wymowne spojrzenie i westchnąłem głośno.
- Musimy coś z tym zrobić - wysyczał w moją stronę.
-  Zdaje sobie z tego sprawe, jednak pozostaje pytanie "co". 
- Musimy bardziej na mieszać - zdziwiony zmarszczyłem czoło. - Skoro Simon myśli, że Cassie to moja dziewczyna, sprawmy by uwierzył, że tak nie jest. 
- Ale jak? - albo jestem pesymistą albo to on nie myśli trzeźwo skoro sądzi, że naprawdę uda się go oszukać.
- Kiedy zobaczy was na randce, Zayn - tym razem chłopak stanął naprzeciwko mnie i nie czekając na odpowiedź oddalił się.
- Przypominam ci, że ona nie jest przedmiotem i najpierw muszę ją o to zapytać dupku! - rzuciłem jakby sam do siebie. 
*
 Zapukałem do mahoniowych drzwi, domu Cassie. Coś wewnątrz mnie mówiło , że to się nie uda, ale jak twierdzą przysłowia - trzeba być optymistą!  Odczekałem jeszcze chwilę po czym przede mną stanęła wysoka blondynka o kakaowych oczach. Zmierzyła mnie wzrokiem od góry do dołu i lekki uśmiech zawitał na jej ustach. Założyłam niesforny kosmyk włosów za ucho i ponowie spojrzała na moją sylwetkę.
- W czym mogę pomóc? - zapytała flirciarskim głosem, co nie powiem .. spodobało mi się.
- Jest Cass? Możesz ją zawołać ?- widocznie zrzedła jej mina po czym odwróciła się do mnie tyłem i zawołała przyjaciółkę, która już po chwili do nas dołączyła.
- Zayn? Co ty tu robisz? - oparła się o framugę drzwi i spojrzała wprost na mnie swoimi dużymi, brązowymi oczami.
- Przyszedłem zaprosić cię na randkę i nie...nie próbuj się wykręcać. Uczyń mi tę przyjemność i chodź ze mną do kina. - zauważyłem, iż wprowadziłem ją w duże zakłopotanie. Z jej ust wydobył się cichy chichot. Szczerze? Byłem nieźle skołowany.
- Więc chodźmy - wyprzedziła mnie kierując się do samochodu. Rezolutna dziewczyna.Skinąłem głową na pożegnanie do pięknej złotowłosej i odszedłem. Jechaliśmy powoli, jednak droga dłużyła się nie miłosiernie przez częste korki. Co jakiś czas zerkałem w jej stronę zastanawiając się o czym myśli kiedy tak wygląda przez szybę.
- Cassie - zwołałem po raz kolejny. Co ona usnęła z otwartymi oczami?! Nagle przeniosła na mnie spojrzenie. O -jednak żyje! Zaśmiałem się pod nosem, aby jej przypadkiem nie urazić i wyszedłem z pojazdu. Jak na prawdziwego dżentelmena przystało, otworzyłem przed nią drzwi na co uśmiechnęła się uroczo. Objąłem ją ramieniem i weszliśmy do budynku.
*
~Cassie~

Zaśmiałam się głośno z komentarza Zayna. Chłopak zawtórował mi i objął mocniej w pasie. Czy mogę to przyznać? Tak chyba tak ... ja ....dobrze się bawiłam! Nawet bardzo dobrze! Dlaczego to Louis musiał mnie potrącić, a nie on?! Ironia losu. Zerknęła dyskretnie w jego stronę. Był zapatrzony  w jeden punkt przed sobą. Byliśmy jakieś 20 metrów od samochodu, a on ...tak po prostu stanął? Halo! Ziemia do Zayna, mamy kilka kroków do twojego jakże ładnego Audi! Możesz sobie tam usiąść, a nie stać tutaj jak ten kołek.
- Ymm..Zayn? - zapytał cicho, bo jeszcze nie wiem czy jest choć w stopniu tak agresywny jak Lou..
- Cicho - zamilkłam tak jak poprosił i wsłuchiwałam się w głuchą ciszę. Zaraz! Coś jednak słyszę, to ...tykanie? 
- Co to taki...
- Uważaj! - przerwał mi. Wszystko działo się tak szybko. Chłopak złapał mnie za rękę i pociągnął do tyłu. Po chwili usłyszałam przeraźliwy wybuch. Zayn padł na mnie i schował mą twarz w klatce piersiowej. Cała się trzęsłam. Daje słowo, że mimo tych krzyków i trzasków mogłam usłyszeć swoje bicie serce. Do moich nozdrzy dotarł zapach dymu przez co gwałtownie zamknęłam oczy. Może to dziwnie zabrzmi, ale boje się ognia. Od dziecko był to dla mnie najgroźniejszy z żywiołów. Na betonie gdzie do tej pory leżeliśmy poczęły opadać drobne kawałki szkła. Mijały kolejne minuty, jednak my nie zmienialiśmy pozycji, powoli unormowałam oddech. Otworzyłam oczy, aby sprawdzić co dokładnie się stało. W tle grały syreny strażackie oraz zapewne ambulans. Wszystkie mięśnie Zayna pozostawały napięte, a on sam zaciskał powieki, jakby bał się tego co może zobaczyć. Położyłam delikatnie dłoń na jego poliku i czekałam na reakcje. 
- Nic ci się nie stało? - wychrypiał czule
- Wszystko dobrze, spójrz na mnie. - cóż za stanowczy głos Cassie! Chłopak wykonał moje polecenie, a już po chwili podnieśliśmy się z ziemi. Podnieśliśmy? Nie to złe określenie, ja zostałam podniesiona. Będąc na rękach Zayna zerknęłam w stronę jego samochodu. Dookoła było pełno lekko rannych ludzi, po ziemi walały się odłamki szyb, a cały pojazd płonął żywym ogniem. Otworzyłam usta i wydałam z siebie cichy jęk. Gdybyśmy byli w środku to zamiast tego szkła zapewne leżałyby kawałki naszych ciał. Wtuliłam się mocniej w jego tors i próbowałam ukryć strach. 
- Krwawisz - stwierdził chłopak i przyłożył wierzch dłoni do mojego polika. Z tego wszystkiego nawet nie czułam bólu. Pewnie któreś szkiełko przecięło mi skórę. Spojrzałam mu w oczy i poprosiłam aby odstawił mnie na ziemie.  Obeszłam go z każdej strony aby określić ile ma obrażeń. Spod skórzanej kurtki wyłaniała się średniej wielkości rana. Przyłożyłam dłoń do ust na myśl ile musiał stracić krwi. 
- Ty też. - z oka pociekła  mi pojedyncza łza. 
- Nic mi nie będzie, ale musimy iść. - nakazał i pociągnął mnie za rękę z taką siłą, że prawie straciłam równowagę. Chwila chwila! Człowieku, ty jesteś porządnie ranny, tam stoi ambulans, który z wielką chęcią cię opatrzy, ale nie! Ty musisz pokazać jak męski jesteś! Boże czasami się zastanawiam czy mężczyźni to ta sama rasa co my. Po około trzydziestu minutach marszu doszliśmy pod mój dom. Najadałam się tyle wstydu jak nigdy, ludzie patrzyli się na nas jakbyśmy uciekli z jakiegoś dennego filmu akcji. 
- Davis! - krzyknęłam nazwisko chłopaka, aby zwrócić jego uwagę. Chłopak zdziwiony odwrócił się w moją stronę. - możesz mi wyjaśnić o co tu chodzi?Milczał. Skrzyżowałam ramiona na piersi, dlaczego ma przede mną jebane tajemnice skoro też jestem w to zamieszana? Dlaczego tak uważasz Cassie? Bo niecodziennie ktoś podkłada bombę pod auto, którym miałam wracać do domu do kurwy!
Parsknęłam pod nosem i pokręciłam z niedowierzaniem głową. 
- Louis miał rację, wasze życie jest dla mnie zbyt niebezpieczne. Proszę nie kontaktujcie się ze mną
- Ale Cassie..
 -Ja prawie zginęłam Zayn! Ktoś podpalił twój samochód do jasnej cholery i coś mi mówi, że to ta sama osoba, która wczoraj mnie obserwowała! - Zayn spuścił wzrok na swoje buty, a ja wytarłam chusteczką strużkę krwi z mojej twarzy. Weszłam do domu i zamknęłam za sobą drzwi. Boże jak tu ciemno. Obmacywałam ścianę w poszukiwaniu włącznika, gdy nagle ktoś mnie wyprzedził. Na przeciwko mnie stanęła uradowana Abbie. 
- No dziewczyno, opowiadaj! Jak to możliwe, że wyłapałaś takie ciacho!
- To nic poważnego, więcej go nie spotkam
- Żartujesz sobie ze mnie? Powiedz, że żartujesz. Przecież on jest niewyobrażalnie seksowny. Na sam jego widok miałam ochotę rozebrać się do naga i wskoczyć do jego łóżka. - posłałam jej słaby uśmiech i weszłam schodami do pokoju. Stanęłam naprzeciwko lustra i przyjrzałam się własnemu odbiciu. Moja twarz kryła liczne zadrapania, turkusowa spódniczka pozostawała porwana w kilku miejscach. Jak to możliwe, że Abbie tego nie zauważyła?! Chyba, że pomyślała, iż zaliczyliśmy ostry seks na tylnym siedzeniu. Kto wie co mieści się w tej jej główce. Wyciągnęłam w szafki apteczkę i usiadłam na brzegu łóżka.Nalałam na gazik trochę wody utlenionej i pocierałam rany. Kilka dni temu siedziałam tutaj z Louisem - historia lubi się powtarzać. Syknęłam z bólu i odłożyłam środki dezynfekujące na miejsce. Zdjęłam z nóg czarne lity i opadłam wykończona zdarzeniami dzisiejszego dnia na łóżko. Przymknęłam powieki by po chwili nieubłaganie odpłynąć w krainie Morfeusza. 

*
Czyjeś ciepłe dłonie spoczęły na moim ramieniu i potrząsały nim wte i wewte. Jęknęłam z niezadowolenia i odwróciłam się na drugi bok. Czynność powtórzyła się przez co byłam zmuszona otworzyć oczy. Wszystko było rozmazane. W pokoju panowały ciemności więc tym bardziej nie mogłam nic dostrzec.
- Cassie - usłyszałam obok siebie znajomy głos. Hmm.. ale ktoś to ładnie powiedział Cassie .. rozmarzyłam się, lecz po chwili dotarło do mnie co się dzieje. Otworzyłam szerzej oczy i pisnęłam przeraźliwie. Louis. Chłopak uciszył mnie przykładając dłoń do moich ust. Wyrwałam się i odsunęłam się jak najdalej od niego. Serce waliło mi jak oszalałe, jednak nie wiem czy ze strachu czy złości.
- Jak ty tu wszedłeś?! - wskazał palcem na wciąż otwarte okno. Otworzyłam usta ze zdziwienia, na drugie kurwa piętro?! 
- Czego w zdaniu "nie kontaktujcie się ze mną" obaj nie zrozumieliście. Zayn ci nie przekazał?
- Cassie! Posłuchaj mnie! - krzyknął tak głośno, że słowa odbiły się echem po pomieszczeniu, a mnie przeszły ciarki. Przełknęłam głośno ślinę i zamilkłam. Z jego oczu powoli ulatywała furia i zastępował ją piękny, niebieski odcień. Na wszelki wypadek odsunęłam się jeszcze trochę. Chłopak wyciągnął w moja stronę ręke i przyłożył ją do zranionego miejsca na policzku. Oddychałam głośno i nierównomiernie - to się nazywa żyć na lękach. Jeszcze trochę, a będe musiała łykać jakieś proszki uspokajające.  Jego dotyk wywołał dziwne ukucie w moim serce.
Nie to nie może być to o czym myśle! Trzymaj się Cassie. Jego twarz skrywała troskę, jednak wzrok nadal był zimny i bez emocji. Odsunęłam jego dłoń od twarzy i posłałam wymowne spojrzenie. 
- Przestań, jednego dnia mówisz mi tak przykre rzeczy, a teraz co odwalasz?! Bawisz się ludźmi i ich uczuciami! Może dlatego, że sam ich nie masz!! - wpadłam w jakiś tras, nie mogłam przestać go obrażać. - jedyne na co cię stać to mącenie w czyimś życiu. Normalna dziewczyna w moim wieku uczy się teraz do egzaminów, a ja żyję w obawie czy przypadkiem ktoś mnie nie zastrzeli na ulicy! W coś ty mnie wpakował?! - Louis zacisnął pięść i przygryzł dolną wargę jakby hamował się przed uderzeniem mnie. Zamiast tego wstał i wyszedł tą samą drogą jak wcześniej - oknem. Wnętrzności wywróciły mi się do góry nogami. Nie! Nie tak miało być! To nie ja miałam czuć poczucie winy, tylko on. Kurwa, Cassie.
 

_______________________________________________________________________
Boże co za porażka z tym rozdziałem. PRZEPRASZAM. Miał być lepszy, a wyszło co wyszło
 ._. 
Nie wiem jak z nowym rozdziałem bo w piątek jadę na premierę This Is Us . ..więc zapewne dopiero w przyszłym tygodniu.
Potem szkoła czyli co tydzień, maks co dwa. Zależy od ilości wolnego czasu- tym bradziej, że planuję przeprowadzkę. W dalszym ciągu czekam na szablon ^^ 
Zapraszam do przeglądania wszystkich zakładek. Dziękuje za ponad 13 tysięcy wyświetleń! Kocham was <3 To dla mnie dużo znaczy ;33
Rozdział NIE sprawdzony, więc przepraszam za błędy.

CZYTASZ = KOMENTUJESZ ♥








28 komentarzy:

  1. Ja pierdole Cassie! Czemu ty go tak obrażasz?! Ja pierdole Louis! Czemu jesteś takim ciołkiem i wyszedłeś z tego pokoju zamiast po prostu ją pocałować?!
    Arghh...
    Abbie + Zayn = ? :D czekam aż między nimi coś zaiskrzy :D
    Możesz mi powiedzieć, jaka kurwa porażka?! Bo ja tu żadnej nie widzę! -.-' i mnie nawet nie denerwuj!
    Rozdział jest świetny :D
    A co do tych gifów to może lepiej by było jakbyś je umieszczała w miejscach, gdzie jest mowa o takiej sytuacji? ;) To taka moja mała sugestia :p
    Och Jezus, jak ja kocham tego bloga *-*
    Pozdrawiam i czekam na następny :D :*


    http://i-love-you-vampire.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. To jest super :* czekam niecierpliwie na kolejna czesc ;3 moim zdaniem Cassie powinna dac dojsc do glosu Louisowi ;D weny i buziole ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. no zajebisty i nie pierdol że porażka, bo jest cód, miód i malyna <33 osobiście uważam, że Cassie dobrze zrobiła wygarniając mu może coś do niego dotrze ;p czekam na nexta weny i buziole ;**

    OdpowiedzUsuń
  4. Super, super, super ! Czekam na następny !

    OdpowiedzUsuń
  5. świetny rozdział:*
    ooo, a gdzie idziesz do kina? :3

    zapraszam: http://liivethemomentt.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. nie wiem co Ci się nie podoba w tym rozdziale... jest naprawdę świetny! Cass z Zayn'em hmmmmm ciekawe, ciekawe :D ale i tak mam nadzieję ze kiedyś kiedyś Cass ułoży sobie życie z Lou ^.^ szkoda że się pokłócili :'(
    czekam na nexta :)
    @WTuszynska

    OdpowiedzUsuń
  7. Zjebany no normalnie lepszego żartu nie słyszałam xd
    Masz mega talent , którego zazdrości ci nie jedna osoba :-)
    Ps : mam nadzieje że zrobisz jakąś akcje z zaynem i abbi :D/Gaba :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Jezu przecież ten rozdział jest mega!!!
    Nie sądziłam, że tak mi się spodoba Zayn z Cassie. To by mogło być dobre połączenie. ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Super,super,super! Louisowi jest przykro, Cassie ma poczucie winy. Mhm.
    Oni tworzą taką piękną parę, błagam Cię na przyszłość nie uśmiercaj nikogo z głównych bohaterów-nie wyjdzie Ci to dobre..

    Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  10. O mój boże rozdział jest zajebisty :D Czekam na kolejny ^^ Najlepsza końcówka <3333 Błagam neich Lou i Cass będą razem ^^

    OdpowiedzUsuń
  11. Super dziewczyno!!!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Bosko ! Czekam na następny i mam nadzieję, że będzie rónie zajebisty ;-)

    OdpowiedzUsuń
  13. ZAJEBISTY! No nie wiem co jeszcze napisać... To opowiadanie jest moim narkotykiem... Po prostu ciągle chcę więcej i więcej... Ale rozumiem cię, też nie mam czasu by dodawać posty tak często jak chcę...
    Miłego oglądania This Is Us :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Genialne! Dużą fanka One direction nie jestem, ale mogę napisać, że bardzo fajnie piszesz. Rozdział jest dość interesujący, a przede wszystkim przyjemny w czytaniu. Życzę dużo weny!
    Pozdrawiam Amy :)

    Byłoby miło jakbyś wpadła: http://melodie-serc.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Czekam czekam i nie moge sie doczekac *-*
    Kocham.

    OdpowiedzUsuń
  16. żartujesz sobie ?! jest prześwietny !! sporo akcji i adrenaliny nikomu nie zaszkodzi ;) bardzo to mi sie spodobało. i to że rozdział jest dłuższy. i jakbyś zmieniła pisanie jak dla mnie :)

    Klaudia CityLondon

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetne opowiadanie! Pisz dalej, czekam na nn.
    Zapraszam do mnie:
    http://imaginyodmajki.blogspot.com/
    http://case-closed-story.blogspot.com/
    http://blog-liam-payne.blogspot.com/

    ~Liamkowa/Hope

    OdpowiedzUsuń
  18. Nominowałam cię do VBA :) Więcej tutaj: http://two-gang-one-hate.blogspot.com/p/nominacje.html

    OdpowiedzUsuń
  19. Justin jest narkomanem. Pewnego dnia spotyka Miley, w której się zakochuje i rzuca narkotyki. Jednak diler mści się na nim chcąc go zabić. Po pewnym czasie Miley jedzie w trasę koncertową, a Justin spotyka Selenę. Kogo teraz wybierze? Czy wróci do narkotyków?

    Ja CB już obserwuję i czekam na rewanż^^
    U MNIE ZA KAZDY KOM> LUB OBSERW> ZAWSZE REWANZ ♥

    miss-hanuss.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Hej wiem, że to trochę dziwne z mojej strony, ale myślę, że nagłówek nachodzący na... obrazek w tle, jest trochę irytujący. Nie wiem moze już zastanawiałaś się nad jego usunięciem, a może jest on tu specjalnie. Tak czy inaczej, jeśli chcesz go usunąc to tutaj jest kod CSS, który wystarczy przekopiować do projektanta szablonów.

    .header { display:none; }

    Świetne opowiadanie, bardzo mnie wciągnęło. Zaczęłam czytać niedawno i bardzo mi się spodobało. Nie mogę się doczekać następnego ;)
    See ya!

    OdpowiedzUsuń
  21. cudo czekam na kolejny

    OdpowiedzUsuń
  22. Wow. Tyle jestem w stanie wykrztusić. Nie żałuję, że weszłam na tego bloga, gdyż jest zajebisty krótko mówiąc. Kurna! Dziewczyno wiesz jaki ty masz talent? Ja ci zazdroszczę i to cholernie. Oddałabym wszystko choćby za ułamek takiego talentu, pomysłu i umiejętności przekazania czytelnikowi uczuć. Więc teraz jestem twoją fanką! Spodziewaj się mnóstwa komplementów i komentarzy z mojej strony. I chcę byś wiedziała, że to najlepszy blog o Tomlinsonie jaki czytała. Kocham to, kocham ciebie i czekam na kolejny, który mam nadzieję, że pojawi się naorawdę szybko,.bo inaczej będziesz miała człowieka na suminu. Uzależniłam sięvhyba od tego bloga. Kurde, dobra już ci nie ślęczę i czekam! Życzę dużo weny i pomysłów w związku z tym jakże cudownym opowiadaniem.
    Nowa, wierna i pozytywnie jebnięta czytelniczka Nika. x

    OdpowiedzUsuń
  23. http://www.youtube.com/watch?v=sxrfhxMOqqg&feature=c4-feed-u&nomobile=1

    zapraszam na zwiastun jesli cie zzaciekawi to zajrzyj :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Chyba żartujesz to najlepszy na świecie blog i rozdział. Tu jest adrenalina. Nie mogę się doczekać aż Louis pocałuje Cass

    OdpowiedzUsuń