środa, 4 września 2013

Rozdział 9




Ze snu  wyrwał mnie gwałtowny dźwięk budzika. Yh...poniedziałek,szósta trzydzieści rano. Jak ja to kocham! - czujecie ten sarkazm? Powoli zwlokłam się z łóżka, moje powieki nadal co chwilę się zamykały. Rozebrałam się do naga i weszłam do ciemnoniebieskiej kabiny prysznicowej. Odkręciłam kurek z zimną wodą ,a gdy tylko poczułam pierwsze krople - moje ciało przeszedł dreszcz.  Zimne prysznice najlepiej wybudzają, coś o tym wiem. Owinęłam się puchowym, czerwonym ręcznikiem i ruszyłam w kierunku szafy, z której wyciągnęłam odpowiednie ubrania. Pogoda zaczynała przybierać barwę jesiennego Londynu co nie cieszyło mnie ani trochę. Jestem typem zmarzlucha. Włosy jak zwykle pozostawiłam rozpuszczone i zeszłam na dół, aby zrobić śniadanie. 
- Abbie! Wstawaj bo zaśpisz! - rzuciłam przelotnie obok jej pokoju. 
Chwyciłam do ust zielone jabłko i schowałam butelkę  wody do skórzanej torebki. Zabrałam kluczę z wyspy kuchennej i ostatni raz spróbowałam obudzić współlokatorkę donośnym krzykiem. Zamknęłam za sobą drzwi i skierowałam się na przystanek autobusowy.  Szłam wolnym krokiem, gdyż miałam jeszcze sporo czasu. Podmuchy wiatru obijały się o moja twarz, pozostawiając czerwone plamy na policzkach. Wsadziłam zmarznięte dłonie do kieszeni płaszcza. 
- Nie powinnaś chodzić sama, tym bardziej po tym co się wczoraj stało - usłyszałam za plecami nieznany dotąd głos. Poczułam ciarki na dole kręgosłupa. - wiem kim jesteś, Cassie - szepnął wprost do mojego ucha. Chciałam uciec, lecz nie mogłam. Jakaś siła nie pozwalała mi odejść. Zrobiłam jeden duży wdech i kontynuowałam coś co można nazwać rozmową.
- Nie wiem co takiego zrobił ci Louis, ale ja nie mam z tym nic wspólnego. Dlatego byłabym wdzięczna gdybyś trzymał się z dala ode mnie. Do widzenia - rzuciłam i przyśpieszyłam kroku. Jednak dla niego to nie był koniec.  Złapał mnie za przedramię i odwrócił w swoją stronę.  Przełknęłam głośno ślinę i spojrzałam mu prosto w oczy. Na jego ustach pojawił sie łobuzerski uśmieszek, który wywołał u mnie obrzydzenie.
- Posłuchaj kochanie, przekaż mu, że nikt nie będzie bezpieczny. - znacie to uczucie kiedy pytacie się "co by było gdyby"? Tak, własnie zastanawiam się co by było gdybym wtedy zginęła, po potrąceniu. Na pewno nie miałabym tyle problemów. Parsknęłam śmiechem i splunęłam mu prostu w twarz.  Tęczówki znacznie mu pociemniały, zacieśnił uścisk na moich rękach i rzucił mną od stojące tuż za mną drzewo. Jęknęłam z bólu i zamarłam kiedy podniósł na mnie rękę. To już koniec - zabije cię. 
- Odejdź od niej - odezwał się męski głos. Próbowałam unormować oddech, jednak nie było to takie proste. - nie słyszysz?! Odsuń się póki nie dzwonie na policję. Przysunął się bliżej i szepnął jakieś niezrozumiałe zdanie, po czym zniknął we wnętrzu czarnego audi. Przymknęłam powieki i liczyłam swoje oddechy, tej techniki nauczyłam się od taty, który wiele lat spędził w wojsku. 
- Cassie, już dobrze. Jesteś bezpieczna. Ale zrobił ci siniaka - przetwarzałam w myślach to co się właśnie stało. Otworzyłam oczy i spojrzałam na mojego wybawiciela ... Nie! Nie może być! Nate?! Ale jak to?! Jeszcze nie dawno to on chciał mnie skrzywdzić,a  teraz... oddychaj Cass.
- Dziękuję - wyszeptałam i spojrzałam na zółto-szary ślad na ręce. To się tak szybko nie zagoi.  Upuściłam rękaw płaszcza, aby zakryć sińca. Wyminęłam chłopaka i ruszyłam dalej, mimo, że autobus już mi uciekł musiałam dojść na uczelnię.
- Cass, po pierwsze ten twój nowy chłopak to chyba nie najlepsze towarzystwo. Po drugie, wsiadaj podwiozę cię.
- Nate, na prawdę jestem ci wdzięczna, ale nie trzeba. Dlaczego wszyscy myslicie, że to mój chłopak do jasnej cholery?! - krzyknęłam, wow..Sama sie tego po sobie nie spodziewałam, wyszeptałam ciche przepraszam i przystanęłam na wcześniejszą propozycję. W końcu tylko tego brakuje, żebym spóźniła się na zajęcia.
Jechaliśmy w ciszy, co jakiś czas spoglądałam na jego osobę, z zaangażowaniem prowadził samochód.  Kiedy tak miałam czas , żeby pomyśleć dotarło do mnie co właśnie robię ... Cassie idiotko! Jedziesz autem ze swoim byłym chłopakiem, który nie tak dawno próbował cię zgwałcić! Niezgrabnie poruszyłam się na siedzeniu, w duchu modląc się by jak najszybciej dotrzeć pod collagu. 
*
Szłam brukową uliczką prowadzącą wprost do jednej z włoskich kawiarenek. Pogoda nadal nie dopisywała, słońce chowało się za gęstymi chmurami przez co było prawie niewidoczne, a wiatr nadal nie ustępował. Schowałam dłonie do kieszeni i pchnęłam ciężkie drzwi. Po otoczeniu rozniósł się dźwięk dzwonka i co poniektóre pary oczy spoczęły na mnie.  Podeszłam do lady, by już po chwili zamówić gorące latte. Ekspedientka podała mi moje zamówienie.  Opuściłam budynek i skręciłam na przystanek autobusowy, gdy upiłam łyk kawy moje ciało automatycznie się ociepliło.  Sięgnęłam do torebki, z której wyciągnęłam komórkę. Na ekranie pojawiło mi się kilka powiadomień, do których kolejno wchodziłam.

_________________________________________________________________
Nadawca : Abbie xx
Odbiorca : Cassie
Kurwa! Zaspałam! ;(
___________________________________________________________________________________
Cóż to nic nowego Abbie. Nie odpisałam na smsa i kliknęłam w następny.
_________________________________________________________________
Nadawca : Nate
Odbiorca : Cassie
Jak się masz?  Boli cię ręka?  Cassie, odpisz.
___________________________________________________________________________________
Zignorowałam jego prośbę i upiłam kolejny łyk gorącej cieczy.  
- Miałaś odpisać - usłyszałam rozbawiony głos tuż obok mnie. Mrugnęłam kilka razy i odwróciłam się w tamtą stronę. Wymusiłam słaby uśmiech i założyłam nogę na nogę.
- Nate. Co tutaj robisz? - zapytałam grzecznie po czym zostałam gwałtownie pociągnięta za rękę. Chłopak co chwila przyśpieszał kroku ignorując fakt, jak wysokie buty mam na nogach. Boże człowieku, ja zaraz umrę! Odkluczył auto i wepchnął mnie na przednie siedzenie.  Pomijając fakt, iż byłam tym odrobinę zażenowana i zdezorientowana - posłusznie zapiełam pasy.
- Oddychaj Cass, ja tylko odwiozę cię do domu. Obiecuje, że historia z imprezy nie powtórzy się.  Zaczerpnęłam świeżego powietrza i odwróciłam głowę w przeciwną stronę. Po 10 minutach byliśmy na miejscu. Wyszłam z pojazdu i spojrzałam na byłego chłopaka. Jego tęczówki hipnotycznie mnie obserwowały, a na twarzy widniał serdeczny uśmiech. Dlaczego wcześniej taki nie byłeś?! 
- Emm.. może wejdziesz? - zapytałam lekko speszona pocierając dłonią kark.
- Tak, z chęcią. - westchnęłam głośno. Zapytałam tylko z grzeczności, bo tak naprawdę nie miałam ochoty na jego towarzystwo.  Otworzyłam przed nim drzwi  i wpuściłam do środku.  W domu nie było żywej duszy, więc stresowałam się jeszcze bardziej. Usiedliśmy na kanapie popijając sok pomarańczowy. Szatyn odłożył szklankę na stół i złapał moją dłoń. Kciukiem pogładził moje knykcie . Zmarszczyłam brwi i ułożyłam usta w cienką  linię. Co on kurwa wyprawia?! 
- Cassie, wiem, że masz o mnie złe zdanie, ale mi naprawdę na tobie zależy.  Myśl sobie co chcesz, ale ja nie mogą znieść myśli, że nie jesteśmy razem przez moją głupotę. Daj m drugą szansę.  - przez chwilę milczałam i przetwarzałam  w myślach to co powiedział. Zaraz, co?!
Wyrwałam rękę z jego uścisku i oddaliłam się kawałek. Typowy facet!
- Ufałam ci, a ty to wykorzystałeś. Zraniłes mnie i moje uczucia, a teraz prosisz o wybaczenie? Przepraszam Nate, ale to się nie uda. Wolę być sama niż z osobą, która mnie zdradziła. Teraz proszę, wyjdź. - spuściłam wzrok na biały dywan i przygryzłam wargę. Jedyne czego teraz chciałam to być samą z kotłującymi się myślami. 
- Wybacz.  - wyszeptał, jego twarz miała smutny wyraz, a w oczach dostrzegłam poczucie winy.  Poczułam wielki kamień na sercu. Zamiast czuć się lepiej, sprawiłam, że umrę ze świadomością, że t ja wywołałam tą krzywdę. Nie Cassie, nie ty tylko on. 
Po chwili byłam już sama więc jęknęłam głośno. Dlaczego moje życie musi być aż tak pojebane?! Dlaczego nie mogę być Abbie, która m wszystko w dupie. I jeszcze ten psychol z rana! Właśnie skoro o nim mowa ... zerknęłam na przedramię. Siniak dalej tam widniał, większy i ciemniejszy niż wcześniej.  Tego się korektorem nie zakryje.  Opadłam plecami na kanapę i tępo wpatrywałam się w sufit. To ewidentnie jeden z gorszych dni. 
~Louis~
 Wykonałem jeszcze jeden silny  cios w wiszący obok worek treningowy i opadłem wyczerpany na materac. Oddychałem dość głośno, zresztą  jak wszyscy tutaj.  Przymknąłem powieki, a przed oczami znów pojawił się jej obraz. Drobna, bezbronna dziewczyna, która zawróciła mi w głowie. Co ty wyprawiasz Tomlinson, jedź do niej! Wyjaśnij jej wszystko. - krzyczała moja podświadomość. Zaraz, ona ma rację! Musze z nią porozmawiać.
    

_________________________________________________________________
Nowy rozdział... w końcu! Nie powiem - miałam z nim nie lada problem. Uważam, że
mógł być o wiele lepszy, a jest jaki jest, modlę się, żebyście to jakoś znieśli i przepraszam ;-; 
Jak zauważyliście ... w tym rozdziale dominuje Nate, Nate i jeszcze raz Nate. Wiem, że wiele z was za nim nie przepada, ale będe zła XD Będzie go jeszcze sporo w opowiadaniu ^^
NOWY TYTUŁ BLOGA! Może zauważyliście, że zmieniła się nazwa bloga.. na dniach dostanę nowy szablon. :)  Kilka osób pytało się mnie czy po tym opowiadaniu będę pisać inne. Będę kochani...
*Wybaczcie że krótki.

Pod koniec tego opowiadania zabiorę się z pisanie nowego, ale to jeszcze długa droga przed nami :D Powiem tylko, że o Louisie w postaci Bad Boya tak jak tu ^^

Do następnego koteczki <3 PS: This Is Us było piękne <3

CZYTASZ =  KOMENTUJESZ

32 komentarze:

  1. jest prześwietny ! powiem szczerze że zapomiałam troche o jej byłym chłopaku i o tym o zrobił ;) ciesze sie że tam był, ale strasznie sie o nią martwie.
    nie moge sie doczekac tej przejażdzki Louisa ;)

    Klaudia CityLondon

    OdpowiedzUsuń
  2. No fajny rozdział, ale szkoda, że taki krótki. Pisz dalej.

    /Hope

    OdpowiedzUsuń
  3. Awwwww <3 <3 Kochaaaaam *-* Czekam na następny ;3 xx

    OdpowiedzUsuń
  4. Czmeu taki kruciutki ? ;< Musiałaś przerwać akurat w takim momencie !? :D xd Aww <3 Już sie nie mogę doczekać kolejnego opowiadania ^^ Wpadnij: http://love-hate-such-a-fine-line.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. zajebisty , ale krótki i mi sie podoba :D <33 wpadnij http://lovethebestwaytohappines.blogspot.com :)))

    OdpowiedzUsuń
  6. świetny!<3
    super, że będziesz pisać kolejne opowiadanie :*
    TIU był boski, ochhh normLalnie nie mogę<333

    http://liivethemomentt.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Bisty A na This Is Us się popłakałam

    OdpowiedzUsuń
  8. Ooo boski warto było tyle czekać

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetny!!!!!!! Kiedy następny?
    Już mnie nosi. ^^

    OdpowiedzUsuń
  10. zarąbisty, tylko szkoda że krótki :( :*

    OdpowiedzUsuń
  11. no w takim momencie?! chcesz mnie psychicznie wykończyć i nerwowo?! rozdział boski chce więcej!! czekam na nexta weny i buziole ;**

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie mogę się doczekać następnego. Nie zwlekaj z nim tak długo proszee <3 Co to rozdziału? Zajebisty. Kocham to! <3

    OdpowiedzUsuń
  13. tak! zdecydownie za dużo Nate'a a za mało Lou ;-; moje serce krwawi :( ale za to mam pocieszenie od świadomości Lousiego, która namówiła go do pojechania do Cass! ^.^ kocham cię podświadomościo Lou! XD
    ŚWIETNIE WYSZEDŁ CI TEN ROZDZIAŁ I CZEKAM NA KOLEJNY :**
    @WTuszynska

    OdpowiedzUsuń
  14. świetne, tak trzymaj <333

    OdpowiedzUsuń
  15. WOW, czekam na kolejny.rozumiem twój ból

    OdpowiedzUsuń
  16. No kocham cię bejbe! *-*
    Louis nareszcie przejrzał na oczy i skapował, że musi jej wszystko wyjaśnić i do niej pojechać i wgle! Oh.. Proszę, niech oni się pocałują w następnym! BŁAGAM ;___; :D Pięknie proszę, proszę, proszęęęę *-* I niech Lou spotka tego całego Nate pajaca i mu powie, żeby odpierdolił się od Cassie! :((
    O i zajebisty szablon! *____*
    Rozdział jak zwykle cudowny!
    No co tu więcej powiedzieć? Kocham cię dziewczyno!!! :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Nawet nie wiesz jak ja kocham Louisa w wersji Bad ^^
    Rozdział cudo... Jestem ciekawa co w końcu zrobi Louis...
    nwm co by tu powiedzieć...
    zapraszam do siebie.. nowy rozdział...
    http://onedirectionwhatmakesyoubeautiful.blogspot.com/
    weny i czekam na nexta ^^
    Jesteś jak narkotyk.... Trololo :D :*

    OdpowiedzUsuń
  18. hej directonerki ! zobaczcie co właśnie znalazłam : http://movies.xaa.pl/?p=11 to jest film :"This is us" !!! można go spokojnie pobrać i pooglądać w domu chłopaków z 1D <3 opis jest po angielsku, ale w filmie można włączyć polskie napisy także super;) bylam na nim w kinie, ale pobrałam go i teraz oglądam codziennie haha ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Zostałaś nominowana przeze mnie do
    Liebster Blog Award . Szczegóły u mnie na http://przyjaciele-to-wszystko-co-mam.blogspot.com/.

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie chciałam wykorzystywać Louisa jeszcze bardziej, a przede wszystkim nie chciałam, żeby widział w jak mizernej chałupinie mieszkam, więc pomyślałam, że najlepszym rozwiązaniem będzie powrót pierwszym, porannym autobusem, do którego zapewne dużo czasu nie zostało.

    - Wiesz, już świta, więc pomyślałam sobie, że może lepiej będzie jak nie będziesz mnie już odwoził i…
    - Nie ma problemu. – przerwał mi w połowie zdania z uśmiechem na ustach. – Śpisz w pokoju z płytami. – dodał całkowicie na opak rozumiejąc moje myśli, a moje serce tym razem, mogę się założyć, naprawdę przestało bić na sekundę.

    http://insomnia-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, czytam tego bloga i polecam *-*
      Ale tak nawiasem mówiąc, twój lepszy ;)

      Usuń
  21. Świetny rozdział i kocham twojego bloga <3

    OdpowiedzUsuń
  22. Nominowałam cię do Versatile blogger award :3
    Więcej u mnie: http://i-love-you-vampire.blogspot.com/p/libster-award.html

    Czekam na nooowy :3

    OdpowiedzUsuń
  23. Super. Czekam na nexta


    Zapraszam do mnie http://the-drug-in-me-is-yu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  24. Świetnie jak zwykle. Czekam na nexta ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Pisz jak najdłuższe, bo nie mogę bez nich żyć

    OdpowiedzUsuń
  26. jejuuu.... uzależniam się XD PS: na This Is Us płakałam jak bóbr od pierwszych słów do scen po napisach i jeszcze dłużej XD jestem dość płakliwa XD

    OdpowiedzUsuń
  27. Pomimo kilku błędów w tekście powiem sczerze, że miło się czyta to opowiadanie oby takich więcej ;))

    OdpowiedzUsuń