poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Rozdział 30

Proszę przeczytać notkę od autorki pod rozdziałem :)
Ostatni rozdział opowiadania Strange.


https://www.youtube.com/watch?v=_ozPfJTtAv0



Był wczesny ranek. Promienie słoneczne przedzierały się przez luki w zasłonach i podrażniały moje zaspane oczy. Tak bardzo nie chciałam wstawać, ale mój organizm nie potrafił usnąć po wcześniejszym obudzeniu się. Kolejny aspekt życia, którego nienawidziłam. 
Ramię Louisa obejmowało mnie w talii, byłam mocno przyciśnięta do jego torsu, przez co słyszałam każde bicie serca mojego mężczyzny. Ten dźwięk uspokajał mnie, jak nic innego. Kochałam to - zasypiać i budzić się obok niego.
 Kiedy tak rozmyślałam, Tomlinson złożył delikatny pocałunek na mojej szyj i wywołał tym samym lawinę dreszczy. Och Boże, jak ja to uwielbiam.
- Wiem, że nie śpisz. - szepnął - Wszystko okej?
- Tak. - zachichotałam. - Jak ci się spało? 
- "Spało" to pojęcie względne w tym przypadku.
No tak. Wspomnienia poprzedniej nocy powróciły i automatycznie oblałam się rumieńcem. Dlaczego on zawsze mnie tak onieśmiela?!
- Przestań - warknęłam. - Lepiej wstańmy, mam nieziemską ochotę na naleśniki. 
Nie było to prawdą, szczerze, w ogóle nie byłam głodna, ale musiałam jakoś zmienić temat. Nie mogłam dopuścić do większego zarumienienia się.
Szybkim ruchem zrzuciłam z siebie kołdrę, postawiłam gołe stopy na podłodze i doczłapałam do drzwi. Miałam na sobie bieliznę z poprzedniej nocy i luźny t-shirt. Może nie wyglądałam jak Heidi Klum lub modelka Victoria's Secret, ale kogo to obchodzi? Jest ranek do jasnej cholery! Ignorowałam ciekawski wzrok Louisa, który nie odstępował mnie na krok, chłopak podłożył sobie ręce pod głowę, przez co wszystkie mięśnie się napięły. O dobry Boże. 
- Ja.. - zająkałam się. - Idę na dół.
Zamknęłam za sobą drzwi i zbiegłam ze schodów. Dzisiejszy dzień zapowiadał się na bardzo udany, pogoda dopisywała, słońce świeciło, ciemne chmury zniknęły, a wiatr był lżejszy niż wczoraj. Czy to znak od Boga? Louis powiadomił mnie, że po śniadaniu gdzieś jedziemy, po wczorajszej niespodziance, jaką było spotkanie z Camilią, spodziewam się czegoś szczególnego. Może jakaś romantyczna kolacja? Naprawdę chciałabym spędzić czas z moim chłopakiem, a dobre jedzenie, wino i świeczki tylko by to uzupełniły. Na myśl przyszła mi nowo otworzona restauracja w centrum Londynu, Abbie opowiadała mi, że mają tam całkiem niezłe, włoskie żarcie. Zaproponuję to.
- No cześć.. - pisnęłam przerażona. 
Zayn.
Odezwał się zalotnym głosem, który aż kipiał rozbawieniem. Cholera.
- Cześć Zayn. - wysiliłam się na grzeczny uśmiech i najdyskretniej, jak umiałam naciągnęłam materiał bluzki na nagie uda. 
- Ładnie wyglądasz, wiesz, im mniej tym weselej. 
Tak, to pewne, że byłam już cała czerwona. 
- Żartuję! - usprawiedliwił się unosząc dłonie w obronnym geście. Oboje się zaśmialiśmy. 
- Dawno cię nie widziałam.
Nim się zorientowałam, Malik zamknął moje ciało w mocnym uścisku. Odwzajemniłam gest.
- Jezu, ale jestem głodna. - jęknęłam. - Jest coś? 
- Sprawdź w lodówce.- pokiwałam głową.
Wyminęłam chłopaka i poszłam za jego radą. 

~Louis~

- Najadłaś się? 
Widząc, jak potakuje, chwyciłem kluczyki z komody.
- Szybko, ubierz się, a ja poczekam w aucie.
Dziewczyna pobiegła na górę, odepchnąłem się od ściany i usiadłem na fotelu, tuż obok Zayna. Jak zwykle był nieogolony i ubrany na czarno.
- Jesteś pewien? - zapytał niespodziewanie. 
Czy byłem pewien? Ta decyzja będzie wyrokiem na resztę mojego życia. Już nigdy nie będzie tak samo... 
- Nigdy nie możesz być czegoś w stu procentach pewien. - rzekłem wymijająco.
- To jest zbyt ważna sprawa, żeby się wahać. - czyżby się zirytował? - Cassie to super dziewczyna i chce, żeby wam się udało. 
Patrzył na mnie szczerym wzrokiem. To właśnie mój przyjaciel. Wiem, że mogę na niego liczyć. Zawsze.
- Zayn, dam radę, tym razem niczego nie spierdolę. 
- Powodzenia. 
Dopiero teraz to poczułem - nerwy. Nie, Tomlinson weź się w garść.
- Gotowa! - Cassie zbiegła ze schodów i stanęła przy drzwiach. 
Nastąpiła w niej znacząca zmiana. Właściwie to w nas obojgu. 
Ona z nieśmiałej kujonicy przeobrażyła się w pewniejszą i silniejszą dziewczynę, ja złagodniałem. Nigdy nie myślałem, że jakaś panna będzie w stanie zawrócić mi w głowie, tak, jak Kath. Potem spotkałem, a właściwie potrąciłem Cass. Już wtedy, gdy zbierałem ją półprzytomną z chodnika, nie myślałem trzeźwo. Los wpakował ją w moje ramiona bez ostrzeżenia. 
- Pa. - rzucił Zayn patrząc na naszą dwójkę. - Bawcie się dobrze. 
Dlaczego miałem wrażenie, że coś pójdzie źle? 
Nie, wszystko jest zaplanowane. 
- Pa.
Brązowooka lekko mu odmachała i ruszyła do auta, z każdą sekundą jej uśmiech rozszerzał się.
- Jestem taka podekscytowana! - krzyknęła zapinając pasy. - Chociaż nie lubię niespodzianek.
Tak, ja też ich nie lubię. Właściwie jest mało rzeczy, które darzę sympatią. 


Byliśmy już prawie na miejscu. Krajobraz stawał się coraz bardziej znajomy, chociaż widząc minę Cassie, nie miała pojęcia gdzie jesteśmy. Nie dziwię jej się, mało która osoba zapuszcza się tak daleko, poza granice Londynu. 
- Pić mi się chce. - wydęła swoje pełne, różowe wargi, a mnie zabrakło tchu.
Pozbieraj się.
Chwyciwszy kierownicę jedynie jedną ręką, drugą szukałem butelki wody na tylnym siedzeniu. 
"Mam" -pomyślałem. 
Rzuciłem jej napój, odkręciła zielony korek i upiła łyk. 
- Ehh..-zaczęła delikatnie. - Długo jeszcze?
- Nie marudź. - warknąłem. Moje spojrzenie utknęło na dwóch wieżach z czerwonej cegły, które wystawały ponad korony drzew. Witraże w ich oknach mieniły się różnymi odcieniami tęczy, powodując niesamowite, pierwsze wrażenie. - Właściwie już jesteśmy. 
Zaparkowałem i schowałem kluczyki do kieszeni spodni. Parking nie był duży, ale oprócz mojego audi stało tu tylko srebrne volvo. Nic dziwnego, godzina nie jest odpowiednia na tłum ludzi.
- Kościół? - jej głos przepełniony był zdziwieniem. - Słuchaj, wiem, że jestem grzesznicą, ale, żeby zaciągać mnie do kościoła..
Parsknąłem śmiechem i splotłem nasze dłonie. W powietrzu unosił się przyjemny zapach ściętej trawy.
- Właściwie chciałem pokazać ci to miejsce, abyś lepiej poznała moją przeszłość.- powoli kroczyliśmy w stronę drzwi Domu Bożego.
- Byłeś księdzem?! 
- Nie..- zmiażdżyłem ją wzrokiem. - Zaraz się przekonasz. 
Wyminąwszy główny plac i kaplicę, dotarliśmy do małego ogródka na tyłach posesji. Na samym środku stała metalowa ławka, z której widoczny był niesamowity widok na miasto. Kościół stał bowiem na wzniesieniu, można było dostrzec calutką okolicę. 
- Okej. - usiadła i wlepiła we mnie wzrok. - Wyjaśnisz mi o co chodzi? 
Nie byłem w stanie nie zaśmiać się przez jej ciągle uniesioną brew. Ona chyba naprawdę myślała, że jestem księdzem!
Oparłem się o płotek złożyłem dłonie w koszyczek.
- Pamiętasz Kath? - wyraz jej twarzy zmienił się gwałtownie, widziałem na niej zazdrość, zdezorientowanie, ale też współczucie. Cholera, nienawidzę, gdy ktoś mi współczuje. 
- Tak. - odrzekła speszona i odwróciła wzrok na grządkę z czerwono-pomarańczowymi kwiatkami. - Co z nią?
- Mówiłem ci, że była moją narzeczoną.
- Louis, ja naprawdę nie rozumiem...
- To tutaj mieliśmy wziąć ślub. - wyjaśniłem pośpiesznie. 
Otwarte do tej pory usta dziewczyny gwałtownie się zamknęły. Czułem, że chciała coś powiedzieć, ale wolała przemilczeć sytuację.
- Wszystko było zaplanowane, data ślubu, goście, sukienka.- w moim gardle rosła gula, której nie byłem w stanie przełknąć. - A potem.. zdarzył się wypadek. Kath zginęła. Zostałem wdowcem jeszcze przed ślubem. 
Cassie wstała i wyciągnęła w mą stronę dłoń, natychmiast ją uścisnąłem i przyciągnąłem jej drobne ciało o krok bliżej.
- Lou... tak mi przykro. - żal w jej głosie był prawdziwy. - Podejrzewam, że to wszystko było dla ciebie okropne. Nie wiem czy dałabym radę będąc na twoim miejscu. 
 Nie, Cass.. nie możesz się nade mną litować. Przestań. Muszę mieć to z głowy.
- Cassie, bardzo cię kocham. Późno zdałem sobie z tego sprawę, ale tak właśnie jest. Prawda jest taka, że poczułem to podczas naszej przejażdżki motorem. Ostatnio o tym wszystkim myślałem, ta cała sytuacja z Simonem, gdyby coś ci się wtedy stało.. - pogłaskała mnie po policzku. - Chodzi o to, że - przeczesałem na szybko włosy i odetchnąłem głęboko. - chcę być z tobą już zawsze.
Przemyśl to, przypomnij sobie słowa Zayna.
- Ale.. - nie pozwoliłem jej dojść do głosu.  
Wsadziłem rękę do kieszeni, wyciągnąłem z niej małe pudełeczko, po czym uklęknąłem tuż przed dziewczyną. Natychmiast zbladła, cała krew odpłynęła z jej twarzy.
- Louis.
- Cassie Williams. - nasze spojrzenia spotkały się. - Wyjdziesz za mnie? 

~Cassie~

Co? Co? Co?! 
Czy on ..właśnie mi się oświadczył? Nie, na pewno źle usłyszałam. Bo to chyba niemożliwe prawda? Boże.. 
To się dzieje naprawdę! Louis Tomlinson chce bym była jego żoną! Ale czy jestem na to gotowa? Czy będę dobrą Cassie Tomlinson? 
Wdech i wydech, Cassie.
Kocham Louisa i chcę z nim być, ale to wszystko jest takie chore. 
Małżeństwo to poważny krok.
Cholera, muszę mu odpowiedzieć! 
- Ja.. - zająkałam się. - Ja.. nie wierzę, że to się dzieje, że to robisz. Jezu, oczywiście, że za ciebie wyjdę! - opadłam na kolana nie przejmując się stanem, w jakim będą wyglądać moje białe jeansy. Przytuliłam się do Louisa, który najpierw mnie pocałował, a następnie nasunął na mój palec cholernie drogi pierścionek. 
O kuźwa.
Mam narzeczonego! 
Muszę zadzwonić do Abbie, i do mamy, i do ciotki Ridley. Szlag, jestem typową kobietą. W tak ważnej dla mnie chwili jedyne o czym myślę to komunikacja z przyjaciółkami. 
Przyjrzałam się jego twarzy, na ustach spoczywał mu delikatny uśmiech, który rozszerzył się widząc moje przerażenie.


- O Boże! Nie wierzę! - pisnęła Abbie przez co musiałam odsunąć od ucha telefon. - Jakie to wspaniałe! Moja mała dziewczynka wychodzi za mąż! Ja pierdziele.
- Jeszcze nie wychodzę. - zaśmiałam się. - Louis tylko mi się oświadczył.
Abbie najwyraźniej udała, że nie słyszy mojej wypowiedzi.
- Jutro jedziemy obejrzeć suknie. Albo nie! Skołuję katalogi, tak, dużo katalogów. Ale się cieszę! Co prawda, dalej uważam, że Tomlinson to dupek, który na ciebie nie zasługuje, ale kij tam ze mną! To będzie najwspanialsze wesele na świecie!
- Kocham cię. - zaśmiałam się i spojrzałam na Louis, który uśmiechał się pod nosem. Jego też bawiła reakcja mojej przyjaciółki. - Kurczę, muszę zadzwonić jeszcze do mamy, naprawdę tego nie chcę, ale kończę.
- Kurna. - jęknęła. - No nic. Widzimy się wieczorem, kupię wino, uchlejemy się! Całuję.
Czy to normalne, że Abbie jest bardziej podekscytowana tymi oświadczynami niż ja? Zapewne nadal byłam w szoku. 
Nic dziwnego, za niedługo będę przyrzekać mu wierność przed ołtarzem. 
Może moje życie jednak nie jest takie okrutne? Przekonamy się.

___________________________________________
Nie.
To takie przykre... bo to ..nasza ostatnia niedziela (pomińmy fakt, że jest poniedziałek), dzisiaj się rozstajemy... dzisiaj się rozejdziemy.
Przyznam się, że właśnie płaczę pisząć tą notkę.. jest ona ostatnią notką na Strange (a nie, jeszcze epilog).
Wracają wszystkie wspomnienia, bo to wy byliście moimi pierwszymi czytelnikami, dawaliście pierwsze komentarze i pierwsze wyświetlenia. 
Pożegnania są okropnie trudne. 
Pamiętajcie, że pojawi się także epilog - w czwartek.
Możecie czytać też Uncivil
Ale to właśnie do tego bloga miałam sentyment. 
 Och.. nie mogę już, nie przedłużam. Kocham was, zawsze i wszędzie.
Poniżej prezentuje zwiastun do nowego opowiadania, którego premiera odbędzie się 5 maja :) 
Piszcie co o tym sądzicie! 



41 komentarzy:

  1. O boozee <3 kochanyy <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie spodziewałam się, że się jej oświadczy. aaaww
    Szkoda, że to już koniec ;'(
    Uwielbiam to opowiadanie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Nieeee nie kończ błagam,padam na kolana,padam na twarz :(

    OdpowiedzUsuń
  4. zajebisty <333 JEJCIU <3 Louis się oświadczył *_____*

    OdpowiedzUsuń
  5. Matko, cudny rozdział. Nie mogę uwierzyć ż Louis się jej oświadczył, to takie słodkie. Szkoda że niedługo koniec bo kocham to opowiadanie i mogę je czytać całymi dniami. Jeszcze raz super rozdział.

    OdpowiedzUsuń
  6. 1. Rozdział zaczepisty, z resztą jak każdy! ;)
    2. LOUIS SIĘ OŚWIADCZYŁ!!! Smerfastyczny pomysł! ;D
    3. Ten blog jest tak genialny, że nie ma na niego słów :P
    4. Nie mogę uwierzyć, że to się już kończy... :'( Epilogue i koniec :( Ale niestety wszystko ma swój koniec :)
    5. Będę tęsknić za Tb i za tym blogiem. Jeśli chcesz możesz mnie follownąć na TT: @KatyStypaholik
    6. Tak, wiem, nazwa straszna :P
    7. Powodzenia w pisaniu tamtego bloga (również czytam *.*)
    8. :'( :'( :'( :'( :'( Do zobaczenia! ;)

    Kola ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 9. Super by było, jakby może Abbie tam coś tam z Zaynem... xD Hah :D
      Kola ;D

      Usuń
  7. Jej ale fajne :)) takie romantyczne i wgl nie mogę się doczekać epilogu :3 ~ Misia ^^

    OdpowiedzUsuń
  8. jeszcze tylko dziecka brakuje i mogę spać w spokoju. Pozdrawiam :D

    OdpowiedzUsuń
  9. jak to koniec? nieee boze kocham tego bloga ja chce dalej zaczne czytac inne twoje ff ily ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  10. Aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa! Oświadczył się! Oświadczył się! :D :D :D :D
    Wiem, zryty początek komentarza, ale strasznie się cieszę, oni świetnie do siebie pasują i tak, Cassie, będziesz dobrą Cassie Tomlinson ;)
    Jednocześnie strasznie mi smutno, że już kończysz tego bloga... Podobał mi sie bardzo...
    Ale przynajmniej będę mogła odwiedzać Uncivil, które też jest obłędnym fanfictionem =)

    Zapraszam też do mnie:
    onedirection1d-pain-and-payne.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Jezzuuuuuu !!!!!!!!!!!! Matko Boska !!!!!!!!!!!!!!!!!!!! tak wiem to głupie :D <333 ja chce dalej czytać teeeego bloooooogaaaa :( płakałam jak czytałam notke pod rozdziałem, to takie smutne że musze sie pożegnać z tym opowiadaniem :( #PŁACZEEEEE

    a tak przy okazji to czekam na link do nowego bloga :D <3333 kocham ♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  12. Piekny rozdzial. :') Nie moge doczekac sie linku do nowego ff. ^.^

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziękuje że dziś dodałaś ten rozdział miałam zjebany humor bo jestem chora a teraz jest mi strasznie smutno ( ale też i wesoło bo poprawiłaś mi humor ) że dodałaś ten rozdział <333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333 Czekam na nowy blog zwiastun jest świetny <333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333333

    OdpowiedzUsuń
  14. Szczerze wowo .. nie wierze ,że to koniec strasznie zżyłam sie z tym blogiem był jednym znajlepszych. Takich jakby był naprawde. Zrobiłas kawał dobrej robotybedzie mi brakowqło Strange :c kocham Cię i to opowiadanie. Może kiedys napiszesz 2 czesc tylko ,że po latach ':D

    OdpowiedzUsuń
  15. Muze zadzwonic do przyjaciolek. Hahaha. Rozwala mnie.
    Swietne oswiadczyny

    OdpowiedzUsuń
  16. Aww Lou się oświadczył :-)

    OdpowiedzUsuń
  17. nie wierze ! nie wierze nie wierze! :) OMG! OMG! OMG! OMG! NORMALNIE ZGON! :)
    SZKODA ŻE TO JUŻ OSTATNI ROZDZIAŁ TEGO CUDOWNEGO OPOWIADANIE, MUSZĘ PRZYZNAC ZE ZAKOCHALAM SIĘ W NIM OD PIERWSZEGO ROZDZIAŁU :) CZEKAM NA EPILOG :)

    OdpowiedzUsuń
  18. KOCHAM CIĘ I BŁAGAM NIE OPUSZCZAJ NAS !!!!!!!!
    #LoLa

    OdpowiedzUsuń
  19. Kochana masz wspaniałą wyobraźnię nie powinnaś tego kończyć to jest fantastyczne , wszystcy to bardzo kochają ten blog jest taki jakiego szukałam i nie chce czytać innego ten jest najwspanialszy , nie kończ go i pisz dalej , z tego powinna zostać wydrukowana książka , już po przeczytaniu 1 rozdziału pomyślałam że to będzie się wspaniałe zapowiadać , pisz dalej takie historie ja zazdrosze ci tego że masz taką wyobraźnie , jeśli kochasz pisać takie historie to pisz dalej pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  20. No nie! Nie wierzę, że to już koniec:( Smutno mi z tego powodu, bo bardzo przywiązałam się do tego opowiadania, niesamowita historia. Bardzo się cieszę, że Louis w końcu odważył się jej oświadczyć, liczę na to że ich ślub zapamiętam do końca życia :D
    I że nie zrobisz nam tego i go nie odwołasz albo coś, bo chyba bym Cię normalnie udusiła:D Podobała mi się reakcja Abby, szalona dziewczyna! :P
    No dobra, czekam teraz na epilog :)
    Buźka:*

    OdpowiedzUsuń
  21. Super rozdział i szkoda tylko że ostatni :( Na pewno będę czytała nowe opowiadanie

    OdpowiedzUsuń
  22. Jejku poplakalam sie. Bylam z nimi od poczatku :((( cudowne ;*

    OdpowiedzUsuń
  23. genialne ! nie mogę uwierzyć, że to już koniec

    OdpowiedzUsuń
  24. No, takiego obrotu akcji kompletnie się nie spodziewałam! Smutno mi jedynie z tego powodu, że to już koniec opowiadania.. Czekam na epilog i premierę Vengeful :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Aaaaaaaaa ... Jaram się *.*
    Szkoda, że to koniec, ale i tak będę czytać wszystko, co ty napiszesz xoxo

    OdpowiedzUsuń
  26. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja nie chce końca. CUDOWNY! Lou oświadczył się jej♥ OMGGG !! XD <33 ale co dopiero zaczęłam czytać te opowiadanieee ;-* Ps. zapraszam do mnie http://zaszyfrowana-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  28. wow wow wow :o
    Louis się oświadczył
    ło Bosze
    :O
    ja to wgl...
    co ja mam powiedzieć
    no szok!
    szoking jak cholera!
    rozwaliłaś mnie tym...

    ale to takie piękne sdsjhbsdjh szczerze to jak czytałam ten moment przy kościele to tak cholernie zrobiło mi się szkoda Tomlinsona że miałam ochotę wejść do tego ff przez monitor i go przytulić :'(
    piękny moment

    niestety to ostatniaaaa sobottta za niedługo się rozstaniemy :( ehhh szkoda sentyment do tego opowiadania wciąż pozostaje...
    życzę Ci powodzenia z nowym ff żebyś zdobyła jeszcze więcej czytelników etc.
    buziaki
    @WTuszynska

    OdpowiedzUsuń
  29. Już koniec :( Tak bardzo przykro..
    Ale nowe opowiadanie zapowiada się ciekawie. Na pewno bede czytac!
    Co do tego rozdziału....
    Jest cudowny! taki piękny :( Cassie I Lou tacy cudowni !
    I te oświadczyny. Jednak mimo, że zapewniasz, że to koniec ja nadal mam cichą nadzieję, że będzie jeszcze 2 część. Bardzo, bardzo ciekawi mnie czy ich miłość przetrwa. Oh jestem tego pewna! Płacze no. To nie może być koniec! Czekam na epilog i oczywiście na nowe opowiadanie. Kocham cię ! x
    @needmy5idiots

    OdpowiedzUsuń
  30. jejku, oświadczył się jej! iiiiiii! ^-^
    ale...
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    .
    będzie mi brakować tego opowiadania :( pamiętam, jak niedawno czytałam rozdziały, by je nadrobić, jak cieszyłam się, kiedy dodałaś kolejny... :C

    OdpowiedzUsuń
  31. a zwiastun super, już się nie mogę doczekać ;3

    OdpowiedzUsuń
  32. Genialny *___* Czekam pilnie na następny ;*
    Mam nadzieję, że do mnie zajrzysz ;D somebody-to-looove.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  33. omatko jakie to było słodkie :3 aż się poplakalam XD szkoda że to już koniec ale zamierzam też czytać twoje inne ff ;)

    OdpowiedzUsuń
  34. Rozdzial jest po prostu zajebisty czytam go po raz 10000000... gratuluje talentu kocham cie i pozdrawiam a i korzystajac z okazji wpadniesz ? Z gory dzieki bo to dla mnie bardzo wazne
    http://rose-abducted.blogspot.com/?m=1
    " Rose . Zwykła nastolatka pochodząca z dobrego domu , zostaje porwana przez Nialla , który chce wstąpić do gangu .
    Czy tata , który jest detektywem odnajdzie ukochaną córkę ? Czy spotkanie z przywódcą Harrym zmieni jej życie ? Czy jej urok osobisty i specyficzny charakter pomoże jej przetrwać ? "

    OdpowiedzUsuń