poniedziałek, 17 marca 2014

Rozdział 29

Ważna notka od autorki na dole
- Gdzie jedziemy? - zapytałam po raz kolejny tamtego dnia.
Razem z Louisem zjedliśmy śniadanie i na jego polecenie ruszyliśmy w drogę. Przez przednia szybę podziwiałam Londyn, który dopiero budził się do życia.
- Nie powiem ci. - powiedział obojętnym tonem, na który wydęłam usta. Jak zwykle tajemnice.
- Doigrasz się. Zadzwonię na policje i zgłoszę porwanie.
- Kotku, dobrowolnie wsiadłaś do auta. - zaśmiał się.
- Niech ci będzie.
Oparłam policzek na dłoni i nuciłam pod nosem jakąś melodie. Minął dzień od kiedy wróciłam do Louisa, dopiero pocałunek pokazał mi jak ogromna była skala mojej tęsknoty. Jak to możliwe że wytrzymałam tak długo?! Zamknęłam powieki i wróciłam pamięcią do wczorajszej nocy. Ja i on, oddaliśmy się podnieceniu i namiętności. Nasze pocałunki nie miały końca, bez przerwy tonęłam w jego objęciach.
- Jesteśmy. - uśmiechnął się cwaniacko i otworzył przede mną drzwi, opuściłam pojazd i rozejrzałam po okolicy. Staliśmy na podwórku należącym do małego domku w odcieniu ciemnego beżu. Tuz obok zaparkowany był aportowy samochód, który łudząco przypominał bmw Louisa. Okolica była spokojna, ale przyjemna.
- Kto tu mieszka?
- Ktoś bardzo mi bliski. - mocno objął mnie w pasie i wychrypiał wprost do ucha. Wzdłuż kręgosłupa przeszedł dreszcz.
- Lou! - Niska czerwonowłosa dziewczyna wyleciała z domu i rzuciła się mojemu chłopakowi na szyje, odpychając mnie tym samym Co do....
- Camilie - jego uśmiech rozszerzył się. - To jest Cassie, moja dziewczyna.
Ruda skierowała na mnie wzrok, spodziewałam się piorunów ciskających we mnie z gałek ocznych, zamiast tego ujrzałam radosne zielone tęczówki, były tak przyjazne jak u dziecka.
- Camilie. - uścisnęła moja dłoń. Byłyśmy nawet podobne, drobne, z długimi włosami i dużymi oczami.
- Cassie, milo mi cie poznać.
- Cam jest mija przyjaciółka z dzieciństwa.
Dziewczyna miała bardzo miłe spojrzenie. Od razu pomyślałam, że jest optymistką.
- Może wejdziecie do środka? - zaproponowała właścicielka domu.
- Z chęcią. - Z odpowiedzią wyprzedził mnie Louis.
Jego twarz promieniała z każdą chwilą jeszcze bardziej. Czy to ona tak na niego działa? W końcu jest jego przyjaciółką z dzieciństwa. Nic więcej. Ale czy na pewno? Kurwa! Mózgu, przestań być zazdrosny. Przecież Louis powiedział mi, że mnie kocha. Słyszałam to na własne uszy. Więc najwyższy czas bym przestała się przejmować, że coś nas może poróżnić. Kto wie, może nawet uda mi się dowiedzieć dużo więcej na temat Lou i jego przeszłości. Tak, właśnie tak masz myśleć, pozytywnie.
- Cassie? - Z rozmyślania wyrwał mnie głos mojego chłopaka.
- Tak? - Powiedziałam od razu wracając do rzeczywistości.
- Wchodzisz?
- Pewnie, przepraszam, zamyśliłam się.
Odpowiedziałam i pośpiesznym krokiem weszłam do środka.
Salon, do którego zaprowadziła nas czerwonowłosa dziewczyna był dość przestronny i skromnie urządzony. Surowe barwy bieli i czerni dominowały w prawie całym pomieszczeniu. Nigdy nie pomyślałaby, że dom tej na pozór zakręconej kobiety będzie przeciwieństwem tego co reprezentuje swoim wyglądem. Ale jak to mówią, pozory mylą .
- Co was tu w ogóle sprowadza? - Zapytała ruda.
- Hmm. Po pierwsze chciałbym ci jeszcze raz pogratulować tego, że spodziewasz się dziecka. - Więc to jednak ciąża jest powodem lekko wystającego brzucha! Nie chciałam się o to pytać i być nie miłą, bo wyszłabym na idiotkę, gdyby dziewczyna jednak nie była w ciąży. - Pamiętam, że od najmłodszych lat twoim marzeniem było mieć dziecko, a teraz twoje marzenie się spełnia! Naprawdę, jestem strasznie szczęśliwy, że ty też jesteś.
- Jesteś w ciąży? Gratuluję! - Wykrzyczałam jak głupia. Poniosły mnie trochę emocje.
- Dziękuję wam, to naprawdę miłe. - Powiedziała ciężarna dziewczyna i posłała nam przemiły uśmiech. - Może chcielibyście coś do picia? Jak już mnie odwiedziliście, to pogadamy sobie trochę, a kto lubi rozmawiać bez przekąsek i napojów? Na pewno nie ja. Więc czego byście się napili?
- Ja poproszę kawę. - Odpowiedział Lou na pytanie rudowłosej . - A ty czego byś chciała się napić Cass?
- Hmm, ja poproszę o filiżankę herbaty. - Powiedziałam dość cicho i skromnie.
- Już się robi. - Puściła nam oko i zniknęła za drzwiami (jak mniemam) prowadzącymi do kuchni.
Ohh zapowiada się długa rozmowa


***

Po 5 minutach ognistowłosa kobieta wróciła do nas z trzeba filiżankami. Dwie kawy, jedna herbata. Widać mają podobne gusty.
- Tak więc...Cassie. Opowiedz mi coś o sobie. Ile masz lat, gdzie mieszkasz, od kiedy jesteście razem? Wiem, wychodzę teraz na stalkerkę, ale taka już jestem, lubię dużo wiedzieć o ludziach.
- Dziwna jest, co nie Cass? - Powiedział Lou
- Ej noo! Nie obrażaj mnie tu, w tych czasach nikt nie jest normalny. - Oburzyła się ruda i wydęła usta.
- Dlatego prawie całe życie się przyjaźnimy co nie? Wydaje mi się...że od zawsze byliśmy przeznaczeni sobie, by się przyjaźnić. Jak to się mówi, ciągnie swój do swego.
- Ej no, takiej obrazy to nie spodziewałam się z twojej strony! Ja podobna do ciebie? Chyba zaraz się rozpłaczę. - Wszyscy zaśmialiśmy się głośno.
- To nie było zbyt miłe, wiesz? - Odpowiedział Lou jednocześnie ocierając z oka łezkę wywołaną śmiechem. - Zawsze taka byłaś, taką cie uwielbiam. Lubisz się ze mną droczyć.
- Ohh nie tylko z tobą kochany. Ale...odbiegliśmy od tematu. - Oboje odwrócili się w moją stronę. - Przecież zaczęliśmy rozmawiać o tobie, maleńka.
- Nie, nie, mnie to nie przeszkadza. Miło się na was patrzy, zachowujecie się jak rodzeństwo. - Odpowiedziałam i posłałam im łagodny uśmiech.
- Tak też się traktujemy. Louis jest jednym z najwspanialszych ludzi jakich poznała w moim życiu, masz wielkie szczęście, że to właśnie on jest twoim chłopakiem.
- Oj, już nie schlebiaj mi tak Cam.

- Jak sobie życzysz. Ale teraz naprawdę, chce się czegoś dowiedzieć o tobie Cassie.
- Co by tu opowiadać...Mam 22 lata, mieszkam wraz z moją najlepszą przyjaciółką, z Louisem znam się już od dłuższego czasu.
- Hmm dłuższego czasu powiadasz? A...robiliście już „to”? - Zapytała dziewczyna z zawadiackim uśmiechem.
O kurna. I co tu odpowiedzieć..
- Cam! Zadajesz trochę zbyt osobiste pytania, nie uważasz? - Nim zdążyłam cokolwiek powiedzieć , jak zwykle szybszy okazał Louis.
- Dobra już dobra. Nie krzycz. Znasz mnie przecież, wiesz że lubię się podrażnić. - Broniła się rudowłosa
- Wiem, ale przeginasz.
- Ugh! Jakiś ty nudnu. - Ruda znów wydęła usta.
Przez chwile przeszła mi przez głowę dziwna myśl. Kto w ogóle jest ojcem tego dziecka?
- Nie chcę być niegrzeczna ale...Kto jest ojcem jeśli mogę wiedzieć?
- Ahh, Derek, mój chłopak. Też nasz przyjaciel z którym znamy się od bardzo dawna.
- O właśnie! Gdzie jest Derek?
- Hmm w sumie sama chciałabym to wiedzieć – zastanowiła się dziewczyna. - Pojechał coś załatwić z rana. Powinien już dawno być.
- Może do niego zadzwoń? - Zaproponowałam
- Okey, zadzwonię.
Ciężarna dziewczyna sięgnęła po telefon i zaczęła wybierać numer jednak nim zdążyła zadzwonić, telefon sam wydał z siebie ciche brzęczenie. Momentalnie odebrała telefon.
- Halo, Derek? Gdzie jesteś?
- Kochana, przepraszam, ale mam do załatwienia jeszcze jedną ważną sprawę i trochę mi zejdzie, nie gniewaj się, proszę.
Ahh faceci. - Pomyślałam.
- Nie no, nie gniewam się, daj znać, jak będziesz wiedział już o której wrócisz, dobrze?
- Dobrze skarbie. Kocham cię.
- Ja ciebie też. - Odpowiedziała kobieta i rozłączyła się. - Powiedział, że będzie późno. W takim razie mamy cały dzień dla siebie. - Uśmiechnęła się szeroko
To będzie naprawdę dłuuugi dzień.
- A tak w ogóle, może powiecie jak wy się poznaliście?- Zapytałam z nadzieją, że uniknę dodatkowych pytań.
- Ooo, to bardzo długa i zajmująca opowieść. - Powiedział speszony Louis.
- Mamy czas. - Beznamiętnie odpowiedziałam
- A ja chętnie opowiem tą historię! - Krzyknęła uradowana Camilie. - A więc, to było daaaawno temu. Siedziałam sobie na podwórku bawiąc się jak zwykle moimi lalkami. Nie były one zbyt urodziwe, ale według mnie, miały swój urok. No więc kontynuując, podeszło do mnie kilku chłopaków zaledwie o około 2-3 lata ode mnie starszych. Zaczęli wyrywać mi lalki i mówić, że jestem tak samo brzydka jak te lalki. Zrobiło mi się strasznie przykro z tego powodu. Jak to każda dziewczynka w moim wieku zaczęłam płakać, a oni śmiali się wniebogłosy. Nagle zjawiło się dwóch chłopców, którzy mieszkali w sąsiedztwie, widziałam już ich kilka razy, ale nigdy nie odezwali się do mnie ani słowem. Wyrwali im moje lalki i krzyknęli, że żaden chłopak nie ma prawa poniżać dziewczyny, a ja, jak to oni ujęli jestem piękną dziewczynką i nie pozwolą, by ktokolwiek im zaprzeczył. Chłopcy nazywali się Louis i Zayn. Do dziś nie znam powodu, dlaczego tamci zaczęli mi dokuczać, ale jestem im bardzo wdzięczna, bo tak poznałam moją pierwszą miłość i najlepszych przyjaciół, których mam do dziś.
- To była bardzo..jak to ująć, urocza historia, naprawdę. Nigdy nie pomyślałabym, że Louis potrafi obronić osobę, której nawet nie zna. - Powiedziałam, a Louis momentalnie spojrzał na mnie i się zaczerwienił.
- Oo, nasz Louisek się zarumienił, jakie to słooodkie! - Krzyknęła i złapała go za policzki tak jak stare ciotki robią swoim bratankom.
- Ej, złaź! Słyszysz?! Puuuuszczaj mnie! - Wrzasnął Louis z nutką śmiechu w głosie.
- Naprawdę...jak rodzeństwo. - Szepnęłam pod nosem. - Jesteście tacy uroczy razem.
Nie wiem dlaczego, ale po prostu...nie zazdrościłam. Czułam i wiedziałam że to tylko jego najlepsza przyjaciółka, nic więcej. Zresztą ona była w ciąży, więc..
- Louis, właśnie. Nie musimy się już przypadkiem zbierać? - Zapytałam.
- Poczekaj sprawdzę. - Spojrzał na zegarek. - Masz racje...Przykro mi Cam, ale musimy już lecieć.
- Hmm, to przykre, dokąd się spieszycie? - Zapytała z miną małego szczeniaczka.
- Jesteśmy umówieni z przyjaciółką Cassie, Abbe.
- Ahmm, ok, ale...odwiedźcie mnie jeszcze kiedyś, chodzi o to, że nie za jakieś 2 lata, ok? - Zapytała śmiejąc się
- Masz to jak w banku. - Powiedziałam śmiało. - Tak więc...do zobaczenia Camilie. - Wyciągnęłam rękę przed siebie by się pożegnać z nowo poznaną przyjaciółką Louisa.
- Aleś ty sztywna. - Odrzuciła moją rękę i objęła mnie ramionami. - Do zobaczenia w niedalekiej przyszłości. - Uśmiechnęła się.
- Pa Cam, niedługo znów cię odwiedzimy.
- Liczę na to. - Camilie przytuliła Louisa na pożegnanie i chwilę później opuściliśmy jej dom.
- Zabawne. - Powiedziałam siedząc już w aucie.
- Co takiego jest zabawne? - Zapytał z zaciekawioną miną.
- Ciągnie swój do swego. Jednak dziwni ludzie są ci pisani od początku do końca. - Powiedziałam i oboje wybuchnęliśmy śmiechem.


                    _________________________________________

                                                  HEEJ :3
                   Tak długo to trwało bo miałam małe kłopoty. Nie będę zanudzać. Ważna informacja:   To przedostatni rozdział. Oczywiście nie licząc epilogu. Liczę na komentarze. Ogólnie to ..nie poinformowałam na tt bo nie miałam czasu :) Kocham. Xx

30 komentarzy:

  1. Jeju! Genialny rozdzial!!! ;) Jak najszybciej dodaj następny! :-)
    Kola ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Już nie mogę doczekać się następnej części. Pisz dalej!
    Pozdrawiam Kate ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Aww ... tak suodko ;3
    Szkoda, że już tak mało zostało ;c

    OdpowiedzUsuń
  4. Co?! Ostatni?! A będzie 2 część? Kocham xx

    OdpowiedzUsuń
  5. Raki tryskajacy radoscia rozdzial !
    Jest piekny

    OdpowiedzUsuń
  6. fajnie by było jak było ''strange 2" xDD

    OdpowiedzUsuń
  7. Super rozdział :D Szkoda, że to już prawie koniec... no cóż ale czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  8. Super tylko szkoda ze juz przed ostatni rozdzial ale mowi sie trudno wszystko co najlepsze odchodzi najszybciej - Zuzia @Zuzupec

    OdpowiedzUsuń
  9. Super rozdział szkoda że już kończysz świetnie piszesz fajna ta Cam :) pozdrawiam i życzę weny xoxo ~ Misia

    OdpowiedzUsuń
  10. Jak zwykle niesamowity rozdział, czekam na next ^.^

    OdpowiedzUsuń
  11. ejj,ale będzie druga część no nie?

    OdpowiedzUsuń
  12. To twój najgorszy rozdział

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajny ten pomysł z odwiedzeniem Cam :)
    czekam na kolejny rozdział, który na pewno będzie świetny jak każdy inny... Fakt, faktem... Trochę smutno mi, że to już prawie koniec, ale uważam, że nie ma sensu pisać "Strange 2" czy też drugiej części jak to proponują niektóre osoby powyżej... Bo wszystko się tutaj wyjaśnia i zbyt długie ciągnięcie jednego wątku nie miałoby większego sensu...
    To jest moje osobiste zdanie.
    Życzę weny i pisaj, pisaj :)
    Pozdrowionka :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Boski rozdział :) Cam to fajna i pozytywna dziewczyna :)
    czekam na następny, pozdrawiam Asiek.

    OdpowiedzUsuń
  15. Swietny rozdzial! Lou i Cassie♡♡ Cam jest zajebista. Czekam na next x @needmy5idiots
    P.s przepraszam ze tak krotko ale spac mi sie chce xdd

    OdpowiedzUsuń
  16. Boże jaki słodki *o* przedostatni rozdział :'( BĘDE PŁAKAĆ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Nie rób mi tegoooooooooooo !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  17. Super rozdział ale martwi mnie to że zrobiłaś naprawdę sporo błędów. Nie chcę Ci ich wytykać i w ogóle, ale chciałabym żebyś je zauważyła. Jejuu dlaczego to się kończy? Ktoś umrze prawda? niee :( Będziesz pisać następny ff?
    To już wszystko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ohh i tam dopisałam jeszcze < buziaki_dla_autorki > ale się nie dodało, SHIT XD

      Usuń
  18. to było boskiw. Ta scena zz Cam jeju takie zabewne i wszystko naprawde swietny blog. Jestem twoją wielka fanka

    OdpowiedzUsuń
  19. no co ja mogę teraz napisać? po prostu uroczo *___* ta Camila kogoś mi przypomina ale no nie mogę skojarzyć kogo O.o będzie to za mną chodziło do końca dnia hahah
    fajny rozdział :) czekam na nexta
    @WTuszynska

    OdpowiedzUsuń
  20. Dość zwyczjany, ale przynajmniej wiadomo coś więcej o otoczeniu Lou. :) Czekam na koniec <3

    OdpowiedzUsuń
  21. Świetny :3 szkoda tylko, że to już prawie koniec :( Ale czekam na next ^^

    OdpowiedzUsuń