poniedziałek, 29 lipca 2013

Rozdział 6


- Kolejny przykład. Nasz klient wracając z imprezy stracił kontrolę nad pojazdem i potrącił człowieka. Jak go z tego wybronimy? - zapytał podsiwiały nauczyciel mojego kierunku. Prawo to nie łatwy kawałek chleba, ale presja rodziny nie dała mi innego wyboru. Obserwowałam jak ekscytacja w jego oczach powoli zanika - klasa milczała. No co wy ludzie, przecież to banalne! Niepewnie podniosłam rękę do góry, zwracając tym samym  uwagę całej grupy na sobie. No super. 
- Jeśli oskarżony nie posiadał w swojej  krwi procentów, najlepszym sposobem byłoby udowodnienie wadliwości pojazdu, a tym samym zaskarżenie firmy produkującej go. Wtedy oprócz wygranej sprawy, otrzymamy też odszkodowanie. Jednak, jeśli takowy człowiek spożywał alkohol, jest tylko jedno wyjście - zamilkłam, aby złapać oddech - możemy udowodnić, że był to pierwszy raz kiedy pił wysokoprocentowy napój, a wtedy utrata świadomości oraz kontroli nad pojazdem mogła być wywołana przez zaburzenia psychiczne. Łatwe do potwierdzenia, było wiele takich przypadków. - przeleciałam wzrokiem po kolegach z klasy, którzy w milczeniu przyglądali mi się. Nauczyciel obdarzył mnie serią klaśnięć i ciepłym uśmiechem. 
- Wygrała to pani, pani Williams.  - odetchnęłam z ulgą, a duma wypełniła moje wnętrze. 
*
Usiadłam na jednej z tutejszych ławek i wyciągnęłam z torebki komórkę.Wybrałam numer do Abbie, a następnie przyłożyłam urządzenie do ucha. Pierwszy sygnał, kolejny i jeszcze jeden. Nic. Co to za dziewczyna! Umawia się z kimś, spóźnia się, a do tego wszystkiego nie odbiera telefonów. Skierowałam się w stronę ulubionej kawiarni, wcześniej pisząc przyjaciółce smsa, , że będę już na miejscu. Gdy otworzyłam drzwi po pomieszczeniu rozniósł się donośny dźwięk dzwonka. Usiadłam przy pierwszym, wolnym stoliku i zamówiłam mocna latte.  Powoli popijając kawę wyglądałam przez okno. Moje oczy powiększyły się diametralnie na widok dobrze znanego mi chłopaka. Louis stał oparty o maskę samochodu zaparkowanego na poboczu i w skupieniu przyglądał się moim czynom. Czy oni mnie śledzi? To jest karalne! Ten chłopak sam się prosi o resztę życia za kratami. Zmrużyłam oczy i wykrzywiłam usta w zdziwionym geście. Tomlinson odepchnął się od pojazdu. Przez chwilę pomyślałam, że właśnie do mnie zmierza, jednak on tak po prostu wsiadł do auta i odjechał. Dzwonek ponownie zabrzęczał, a koło mnie pojawiła się Abb. Pokiwałam z niedowierzaniem głową. Posłała mi przepraszające spojrzenie i dosiadła się po drugiej stronie stołu. 
- Przepraszam, ale musiała jeszcze wrócić do domu. Właśnie, masz - podała mi białą kopertę z moim nazwiskiem. Nie ukrywałam zaskoczenia. Jedyne listy jakie do tej pory dostawałam to rachunki lub lista zajęć na studiach. Zgrabnym ruchem rozerwałam górę i wyciągnęłam złożoną na pół kartkę. Ze zgięcia wypadł pęk pieniędzy. Oby dwie otworzyłyśmy usta ze zdziwienia. Jego grubość wskazywała na dość sporą sumkę. Nie marnując czasu wzięłam się za czytanie wiadomości.
Malver, 20.09.2012 r. 
Droga Cassie!
Minęło tyle czasu od naszej ostatniej rozmowy. Wiem, że jest to spowodowane
błędami przeszłości jednak wmawiam sobie, że jesteś zajęta nauką.
Nigdy ci tego nie powiedziałem, ale jestem ci ogromnie wdzięczny, że mama nigdy, o niczym się nie dowiedziała. To zniszczyło by naszą rodzinę. Jestem świadom tego, że zapewne
nie chcesz ze mną rozmawiać, ale musimy kiedyś to zrobić, w końcu jesteś moją córką. Z tego co mówiła mi mama, wszystko u ciebie dobrze. Liczę, że w przerwie semestralnej odwiedzisz nas. Pamiętaj, że bardzo cię kocham. Ucz się dobrze, musisz wyrosnąć na szanowanego prawnika. Wszyscy za tobą tęsknimy. Trzymaj się ciepło. 
PS : Dołączyłem pieniądze, wiem, ze dziewczyny w twoim wieku mają wydatki.
Tata.
Przestudiowałam  tekst jeszcze raz. "TO zniszczyło by naszą rodzinę" - ty już to zrobiłeś. "Pamiętaj, że bardzo cię kocham" - teraz o tym myślisz. Oczy powoli zachodziły mi łzami.Przymknęłam je, aby nie uronić choć jednej kropli i odliczyłam w myślach do dziesięciu. Abbie objęła mnie ramieniem i zacisnęła ręce w pięść. Oby dwie wiedziałyśmy co zrobił, co prawda nie było jej przy tym, ale nie potrafiłam zachować tego dla siebie w towarzystwie tak dociekliwej dziewczyny jaką jest Jackson. Spakowałyśmy pieniądze, które miały być czymś w rodzaju łapówki? Nie ważne ... wróciłyśmy do domu, a ja od razu rzuciłam się na łóżko. Potarłam dłońmy twarz i wróciłam wspomnieniami do czasów licealnych, podczas kiedy wciąż mieszkałam w Malvern.
*
Poprawiłam  spadającą z ramienia torbę i skręciłam w boczna alejkę. Był to jeden ze skrótów, z których korzystałam wraz z koleżankami. Pogoda dopisywała, tak powinno być, przecież to wiosna. Kątem oka dostrzegłam samochód zaparkowany na uboczu alejki. Naklejka na jego zderzaku pomogła mi poznać, iż to mustang mojego taty. Uśmiech wtargnął na moją twarz, a ja pognałam bliżej pojazdu. Głupia, nie świadoma ja. Zastygłam w miejscy ujrzawszy ojcia ... z nią. Nie wiem kim była, nawet nie znam jej imienia. Widok obściskujących się dał mi jasno do zrozumienia co się dzieje. Tata zdradza mamę, w dodatku z jaką lafiryndą. Nasze spojrzenia spotkały się, więc beznamysłu uciekłam w przeciwnym kierunku. 
Godzinę później wrócił do domu, podstępem korzystając z mojej ufności i wielkiej miłości do rodzicielki, odwiódł od pomysły wyjawienia jej prawdy. Szczerze? Do dziś mam to sobie za złe.
*
 Chwyciłam najbliższą poduszkę i krzyknęłam najgłośniej jak potrafiłam. Materiał stłumił dźwięk ratując mnie od interwencji zaniepokojonej Abbie. Sięgnęłam po iPhona wystukałam treść wiadomości.
_________________________________________________________________
Nadawca : Cassie
Odbiorca : Louis
Co robisz?
______________________________________________________________________________
Czy jestem, aż tak zdesperowana, że do niego piszę? Odpowiedź przyszła natychmiastowo.
__________________________________________________________________
Nadawca : Louis
Odbiorca : Cassie
Naprawiam skrzynię biegów, coś się stało? Potrzebujesz pomocy?
________________________________________________________________________________
Dlaczego on zawsze zakłada najgorsze?
___________________________________________________________________
Nadawca : Cassie
Odbiorca : Louis
 Wciąż żyję, ale nie wiem jak z moim zdrowiem psychicznym.
____________________________________________________________________
Mój telefon znów wydał z siebie dźwięk, a na ekranie pojawiła się odpowiedź "Zaraz będę".
Co? Ostatnie czego teraz chciałam to jego obecność tutaj. Cassie ty zawsze sprowadzasz na siebie kłopoty.
*
- O boże!! Nie wiedziałam, że jeździsz na motorze! - wytrzeszczyłam oczy na widok pięknej, białej maszyny.
- Jeszcze dużo rzeczy o mnie nie wiesz skarbie - usiadł i złapał na kierownice. Spojrzał na mnie i głową wskazał abym uczyniła to samo.
- Mamy gdzieś na tym jechać?! - wcześniejszy podziw przeobraził się w strach.
- Coś ci leży na sercu, a najlepszym sposobem na przemyślenia jest porządna dawka adrenaliny.
Przygryzłam dolną wargę i wykonałam jego wcześniejsze polecenie. Mocno objęłam go w pasie, a po chwili ruszyliśmy. Kiedy poczułam znacznie większą prędkość, zacieśniłam uścisk, mam nadzieję, że nadal może oddychać!
- Zaufaj mi - krzyknął Tomlinson. Może to dziwne, ale czułam się spokojniejsza. Oparłam głowę o jego plecy. Miał rację, dużo łatwiej myśli mi się tutaj niż leżąc na łóżku w domu. Gdy pojazd zatrzymał się, zeskoczyłam z niego i wrzasnęłam przeraźliwie, kopiąc w co popadnę. Uwaga uwaga - Cassie Williams rozładowuję emocję. Louis przyglądał mi się z wyraźnym uśmieszkiem na twarzy. Teraz, kiedy tak o tym pomyślę, cieszę się, że wywiózł mnie na to odludzie. Zapewne w normalnych okolicznościach byłabym nieźle przestraszona, pełna obaw co do jego osoby. Wyraźnie rozbawiony chwycił mnie za ramiona i obrócił ku sobie. Pochylił się, a nasze twarze dzieliły milimetry.
- Uspokój się - powiedział poważnym tonem - i powiedz co się stało.
Zdziwiłam się, czy on naprawdę chce słuchać o moich problemach?
- Nie śmiej się ze mnie!! - krzyknęłam bijąc go po torsie.
- Nie śmieje  - gołym okiem widać było, że się powstrzymuje.
- Myślisz, że tylko ty masz "prawdziwe rozterki" - nakreśliłam w powietrzu cudzysłów - nie musisz być zawioszym przez policję bad boyem by też je posiadać.
Jego twarz nagle zmieniła wyraz. Czyżbym uraziła jego męską dumę?
-Jedziemy do domu - wycedził przez zaciśnięte zęby. Może faktycznie powiedziałam za dużo? Cassie i ten twój niewyparzony język.
- Louis przepraszam - znów spojrzał na mnie - mam problemy z tatą. Westchnęłam głośno i kontynuowałam. - Za nim wyprowadziłam się z rodzinnego miasta nakryłam ojca na zdradzie, nigdy mu tego nie wybaczę - wyjaśniłam. W tym momencie patrzyłam wszędzie tylko nie na Tomlinsona. Nie zniosłabym tego świdrującego wzroku.
- Cassie spójrz na mnie - rzekł głosem nie znoszącym sprzeciwu. Podniosłam do góry głowę,  i spotkałam się z jego niebieskimi tęczówkami. Otworzyłam usta ze zdziwienia kiedy dotknęłam jego klatki piersiowej. Boże. To się dzieje, Louis Tomlinson - były kierowca rajdowy bliski aresztu ... przytula mnie. Wydaje mi się, że poznaje jego drugie oblicze - to łagodne i opiekuńcze. Teraz już wiem, to jeszcze nie koniec naszej znajomości. To dopiero początek.
- Louis - wyszeptała pozostając dalej w uścisku - ktoś nas obserwuje.
Chłopak natychmiast się obrócił, prawą ręką umieścił mnie za sobą. Wygląda na to, że się znają...w innym przypadku przecież by zareagował, a nie stał i trzymał ten cholerny kontakt wzrokowy.  Szczerze? Zaczyna się robić dziwnie. Podglądacz zrobił krok do tyłu, a już po chwili odjechał czarnym autem wyścigowym. Po moim karku przeszedł nieprzyjemny dreszcz. Serio Cassie? Boisz się po fakcie?
- Nie bój się - stwierdził siadając na motor - załatwię to.
- Znasz go? - zadałam krótkie pytanie zaraz przed tym nim posłał mi wzrok typu "nie wtrącaj się bo pożałujesz". Westchnęłam z dezaprobatą i dosiadłam się do Lou, aby po chwili odjechać.
Podjechaliśmy pod mój dom, zsiadłam i zdjęłam kask, który następnie mu oddałam. Bez słowa odwróciłam się w stronę drzwi. Światła jeszcze się paliły co oznacza, że Abbie urządzi mały teleturniej pod nazwą "Gdzie byłaś i co robiłaś". Zatrzymałam się zdałam sobie sprawę, ze zachowałam się jak ...suka. Chłopak rzucił wszystko i przyjechał do mnie, a ja ...nawet nie podziękowałam. W myślach palnęłam się w czoło z otwartej dłoni.
- Louis ... - zawołałam, a nasze spojrzenia spotkały się - dziękuje za dzisiaj. Uśmiechnął się lekko. Teraz albo nigdy Cass. Podeszłam bliżej i pocałowałam go w policzek. Chwilę później pomachałam na pożegnanie i pognałam do wnętrza mieszkania.
~Louis~
Kiedy dziewczyna zniknęła za drzwiami wejściowymi, odpaliłem silnik i odjechałem. Ten pocałunek to było takie ....niewinne. Nie ... ona taka jest, delikatna, niewinna, nieśmiała, zupełnie nie mój typ. Jednak coś nie pozwala mi o niej zapomnieć, zaciekle trzyma jej twarz w moim umyśle. Co gorsza - Simon zobaczył nas...przytulających się. Teraz na pewno nie da nam spokoju. Wszedłem do domu i uderzyłem pięścią o ścianę. Bolało jak cholera - pierdolony masochista. Złapałem za bolące kości i wyminąłem zdezorientowanego Zayna.
- Co się stało?! - krzyknął blokując mi przejście ...Nie Zayn, nie wkurwiaj mnie jeszcze bardziej.
- Simon! Widział nas razem 
- Kurwa ... my..musimy coś zrobić!! 
Kiwnąłem twierdząco głową i pobiegłem do pokoju. Rzuciłem się na łóżko, a z tylnej kieszeni spodni wyciągnąłem komórkę. Żadnej wiadomości, ani połączenia - czyli nic jej się nie stało.
Chyba, że zaatakował je nagle. Palnąłem się w łeb- Tomlinson, myśl pozytywnie! Ziewnąłem zaciekle by już po chwili odpłynąć w krainie Morfeusza.
________________________________________________________________
Dziękuję za ponad 20 komentarzy przy poprzednim rozdziale oraz 30 obserwatorów.
Kilka spraw :
To ostatni rozdział przed moim wyjazdem, następny po powrocie. Gdyż wiele z was prosiło mnie o to na asku, założyłam NOWĄ zakładkę : "Stylizacje i soundtracki" - pisaliście, że jesteście ciekawi jak wyglądają w danej chwili bohaterowie lub czego słuchałam podczas pisania .. już wiecie ♥
Dziękuję, za wszystko. Proszę o komentarze, bo to motywuje do dalszej pracy.
Przepraszam za wszelkie błędy, ale pisałam go o 2 w nocy.
Czytasz = komentujesz. 


37 komentarzy:

  1. Boskii!!! Louis się chyba zakochał♥♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Następny <3<3<3

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepraszam, że nie komentowałam poprzednich rozdziałów, ale nie miałam na to zbytnio czasu :c nie gniewaj się :)
    Cassie, Louis. Louis, Cassie... Co z tego będzie? Kurczaczki, jak czytałam te przemyślenia Louiego co do tego buziaka, to aż ciarki mnie przeszły ;33 Mam nadzieję, że Simon nic jej nie zrobi a Louis porządnie weźmie się w garść i zacznie traktować Cas...czulej? Tak, to chyba odpowiednie słowo...
    Kochałam, kocham i kochać będę :) czekam na nowy z niecierpliwością ;33
    Pozdrawiam i udanego wyjazdu życzę ^^
    @kotenieniek123
    http://i-love-you-vampire.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. wspaniały ! <3 czekam na nastepny ! :*

    OdpowiedzUsuń
  5. bede czekać na następny ! świetny naprawde ! : >

    OdpowiedzUsuń
  6. świetny:)czekam na nexta:P

    OdpowiedzUsuń
  7. AAA!!! Kocham Cię Kobieto!! Wracaj prędko i zapraszam do siebie. Pisze FF z Zayn'em i fantasty o Niall'u oraz zwykły o chłopakach. nie mogę się dcczekać nowego rozdziału. weny życzę

    OdpowiedzUsuń
  8. Kocham to!!! Piszesz nadzwyczajnie ! :D Czekam na następny i udanej podróży. <33

    OdpowiedzUsuń
  9. Acha, byłabym zapomniała xd Czy następny rozdział może być z dedykacją dla mnie? Proszę :3
    /Dzwoneczek.

    OdpowiedzUsuń
  10. Z reguły ciężko mi trafić na dobry blog tematyce 1D, bo choć ich niro słucham i gustu w innej muzyce ti wydają się być sympatyczni. Moim ulubieńcem jest Louis, a to opowiadanie spełnia wszelkie moje wymogi! Uwielbiam Badboyow, we ciągnęli mnie od początku. Sama w moim opowiadaniu opisuje zimnego dutka i uwielbiam ten motyw. Podoba m się ich specyficzna znajomość. Ograniczyła tylko czasem byt dużą ilość kropek. Generalnie super, mało błędów, obledna fabuła... ciągnęło mnie od razu, czekam na kolejne notki!
    Pozwolę sobie się podpisać : Fanka Esther;d
    i zapraszam do siebie:
    sparkle-hope.blogspot.com
    :*

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie wiem dlaczego, ale w niektórych momentach nie mogę wytrzymać ze śmiechu, a niekiedy jestem poważna, jak nie powiem coo !!
    Świetny i czekam na następny !! Wracaj szybko i baw się dobrze !! ♥

    OdpowiedzUsuń
  12. boooskie... no Louis jakiego lubię, kocham etc etc... czekam z niecierpliwością na next.. i udanego wyjazdu :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Boże kochany, to jest cudowne <3 Modlę się, żebyś wracała szybko i dalej pisała! =)

    OdpowiedzUsuń
  14. o Boshe Boshe kocham to opowiadanie już naprawdę nie mogę doczekać się następnego rozdziału!!!!!!!!!!! ;-; ahhhh Louis ^.^
    @WTuszynska

    OdpowiedzUsuń
  15. zajebiście już obserwuje weny i buziole ;** dawaj szybko nexta bo sie niecierpliwie ;p

    OdpowiedzUsuń
  16. Boże zakochałam się w tym blogu!!!

    OdpowiedzUsuń
  17. Zajebisty masz blog!

    Dziękuję za komentarz u nas http://naturaly-blog.blogspot.com/
    Wpadnij do mojego bloga:
    http://magia-urody-i-stylu.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Jezus Maria jakie to jest świeetne *.* Aww <3 Louis i Cassie <3 Robi sie coraz ciekawiej ^^ Zapraszam dzisiaj : http://love-hate-such-a-fine-line.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Ale fajne ! Weszlam tu przypadkiem ale juz cie kocham <3 cudnownie cudowne

    OdpowiedzUsuń
  20. Fajny *-*
    Liczę, że wpadniesz do mnie . :3
    http://you-are-perfec.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. Kurwa ,rewelka ! Xx. Bardzo nie moglam sie doczekac tutaj rozdzialu. Chyba tyle wystarczy xd

    Klaudia CityLondon

    OdpowiedzUsuń
  22. [SPAM]
    Nig­dy nie proś ma­gika o powtórze­nie tej sa­mej sztuczki. Roz­szyf­ru­jesz ją i cała ma­gia pryśnie. A są rzeczy, których nie sposób zdo­być na­wet ma­gią. I są da­ry, których nie można przyjąć, jeśli się nie jest w sta­nie od­wza­jem­nić ich... czymś równie cen­nym. W prze­ciw­nym ra­zie ta­ki dar prze­ciek­nie przez pal­ce. Sto­pi się niczym ok­ruch lo­du za­ciśnięty w dłoni. Jedna dziewczyna zakochuję się w chłopaku których połączył taniec... Okazuję się że powołanie Grace nie znajduję się w tym energicznym sposobie na spędzanie czasu. Nastolatek zabiera ją w magiczne miejsce w którym odkrywa że nie jest człowiekiem. Tylko inną nadnaturalną istotą ...
    http://in-the-place-there-is-no-happiness.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. szybko next, to jest cudowne !
    Mam nadzieje że w krótce pokaże się nowy rozdział

    OdpowiedzUsuń
  24. Naprawde super rozdzial w sumie jak te poprzednie, ale wracajac czekam na nn i zycze udanego wyjazdu. :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Nowe zlecenie. Co tym razem?
    Zabić członka najsławniejszego boysbandu na świecie.
    Co w tym trudnego dla tak dobrego mordercy jak ona?
    Być może jednak coś jej przeszkodzi.
    Uczucie?
    Ale czy zabójczyni może mieć uczucia?
    Wszystkie odpowiedzi tylko w tym opowiadaniu
    http://its-the-climb-styles-story.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  26. Zapraszam na http://never-say-never-1d.blogspot.com/
    http://just-you-want.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  27. Kurde, fajne :D Wciągnęło mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  28. haha już nie lubię tego Simona ;p (ej ale jest na maksa sexi więc przejdzie ;p)
    tylko Simon z dala od mojego Luiska <3
    Heu Heu Heu

    OdpowiedzUsuń