czwartek, 17 października 2013

Rozdział 15


- Mam nadzieję, że odwieziesz mnie do domu bo Abbie nie odbiera telefonu - rzekłam wciąż zaspanym głosem zakładając buta na lewą nogę.
- Właściwie to nie.
- A-Ale jak to? 
- Muszę jechać do lakiernika. - Co.Za.Dupek - Zayn powinien wrócić za jakieś trzy godziny. Jak go ładnie poprosisz to na pewno cię zawiezie.
- Hmm.. ok. - Zaraz Cassie! Na co ty się zgodziłaś? Masz zostać sama w jego domu? Kto wie co może się stać! Przecież w każdej chwili ktoś może tu wejść z pistoletem w dłoni szukając Tomlinsona! Nie..wierzę, że tak się nie stanie. Zawsze widzisz wszystko w ciemnych barwach!
Louis objął mnie w pasie i przyciągnął do siebie. Położyłam dłonie na jego piersi,żałowałam, że przykrywa ją koszulka. Jego oddech łaskotał mnie w szyję. Jedno spojrzenie w te jego piękne tęczówki i świat jakby przestał istnieć. Oczy to on miał wspaniałe ... co ja gadam! Cały taki jest.  Niespodziewanie chłopak złączył nasze usta w nieśmiałym pocałunku. Oblałam się rumieńcem czując smak jego pełnych, różowych warg. To musi być sen. 
- Jedź już. - poleciłam odrywając od siebie nasze ciała. Nagle ciepło, które towarzyszyło mi przez cały ten czas zniknęło. 
- No ładnie, wyrzucasz mnie z własnego domu. 
Pomachałam mu na pożegnanie i zamknęłam drzwi. No i się stało. Jestem kompletnie sama w najwspanialszym domu jakie widziały moje oczy. Ciekawe czy ma tutaj basen? Zastanawiając się usiadłam przy wyspie kuchennej. Z niedokręconego kranu kapały krople wody, za oknem nie dostrzegłam już wcześniejszego słońca. 
- Ciekawe co mogłabym znaleźć w szafkach - powiedziałam sama do siebie podpierając twarz na dłoni.  Nie, to chore! Nie możesz grzebać w jego rzeczach! Nie teraz kiedy jesteście razem.  Tik Tak. Tik Tak. Tik Tak. Nie mogę! Pokusa jest zbyt silna! Zerwałam się na równe nogi i z szybkością światła wbiegłam na górę kierując się do sypialni Louisa. W połowie drogi zmieniłam jednak kierunek. Pokój Zayna. Ale z ciebie suka, Cassie. Chwyciłam za metalową klamkę by po chwili wejść do przestronnego pomieszczenia. Ściany pokryte były szarą farbą oraz dwoma obrazami przedstawiającymi nocną panoramę jakiegoś miasta. To chyba Nowy Jork.  Duże, czarne łózko stało obok okna, które zasłonięte było żaluzjami. Wszystkie te detale składały się w imponującą całość. Uniosłam do góry brwi widząc stojącą w rogu gitarę. Kto by pomyślał, że taki z niego muzyk. Odwróciłam się na pięcie i mając pewność, że wszystko jest na swoim miejscu opuściłam sypialnię. 
Pokój Louisa znacznie różnił się od jego przyjaciela. Był ciemno niebieski, wręcz szafirowy.  Kątem oka dostrzegłam łózko, na którym poprzedniej nocy ... 
Zarumieniłam się na samo wspomnienie i ukucnęłam przy jednej z komód. Jej czarny połysk wpasowywał się w otoczenie. Pochwyciłam w swoje dłonie kilka  papierów. Jako, że nic z nich nie rozumiałam, kontynuowałam dalsze poszukiwania. Sama nie wiem dlaczego to robię. To nie tak, że mu nie ufam. A jak? Chodzi o to, że chcę sama siebie zrozumieć. Nic o nim nie wiem, a to dochodzenie może mi ułatwi mi poznanie jego przeszłości. Nuciłam pod nosem nową piosenkę Britney Spears podczas gdy natknęłam się na coś interesujące. Czarny przedmiot zupełnie wyróżniał się na tle białych stosów kartek. Ciekawość zakwitła w czeluściach umysłu i już po chwili pochwyciłam w ręce tajemniczy przedmiot. O mój boże. O mój boże! To jest pistolet! Odrzuciłam od siebie rewolwer jakby był oblany żrącą substancją. Opadłam na plecy podtrzymując się na rozprostowanych łokciach. Oddychałam szybko i nierównomiernie, podczas gdy moje oczy powiększyły się do granic możliwości. Co się właśnie stało?! W co ja się wpakowałam?! Jęknęłam głośno czując wciąż rosnący strach. 

 Siedziałam na kanapie w salonie przygryzając wargę. Splotłam palce obu dłoni i wyczekiwałam Zayna by jak najszybciej się stąd wyrwać. Pozostając w otępieniu nie zdawałam sobie sprawy jak szybko minęły te trzy godziny. Mimo, że głód dawał o sobie znać wiedziałam, że i tak niczego nie przełknę - przecież właśnie znalazłam pistolet w pokoju mojego chłopaka!! Kołysałam się w przód i  tył ze zdenerwowania. Ciekawe czy ma na nią pozwolenie... do jasnej cholery! Cassie nie myśl jak prawnik tylko jak dziewczyna Tomlinsona! Takie osoby jak on nie potrzebują pistoletu.  Zamek w drzwiach został przekręcony, a ja wzdrygnęłam się czując na sobie zdziwione spojrzenie Davisa. 
- Cassie? - zapytał podchodząc bliżej
- Zayn. Nareszcie jesteś, Lou zostawił mnie tu .. mógłbyś mnie może odwieź? Oczywiście jeśli to nie problem.
- Odwiozę, ale najpierw powiedz co się stało. - dosiadł się tuż obok, nasze ciała stykały się w jednym miejscu. Na samą myśl o tym oblałam się rumieńcem. 
- Nic się nie stało, dlaczego tak uważasz?
- Ponieważ od dobrych kilku minut wpatrujesz się w ścianę i dam sobie głowę uciąć, że wcześniej też to robiłaś. - jego słowa przywołały mnie do rzeczywistości, spojrzałam mu w oczy  i ... nastała ciemność.
*
Obudziłam się owinięta ciepłym kocem aż po samą szyję. Gdybym mogła to do czegoś porównać to byłby to robaczek, który w kokonie ma przemienić się w motylka. W powietrzu unosił się znajomy zapach dymu papierosowego pomieszanego z cynamonem. Zayn. Tak, chłopak siedział obok mnie i wpatrywał się w troską wymalowaną na twarzy.
- Nie wstawaj, zemdlałaś i musisz odpocząć - rzekł cicho i mocniej opatulił wełnianym materiałem. Serio człowieku, zaraz się uduszę. 
- Przepraszam, nie chciałam sprawić ci kłopotu. Nie wiem dlaczego straciłam przytomność - skłamałam, tak naprawdę zdaję sobie sprawę, że było to wywołane odnalezioną u Louisa bronią. Wiedziałam, że to przeszukiwanie źle się skończy. Zayn wstał z zamiarem oddalenia się, ale chwyciłam mocno jego nadgarstek. Jakbym bała się zostać sama.
- Znalazłam ... - zawahałam się, czy powinnam był mu o tym mówić? - um .. znalazłam twój pokój, bardzo ładny. 
Byłam pewna, że tego nie załapał bo uśmiechnął się rozbawiony. Boże, serio jestem żałosna.
- Jasne. Jak trochę odpoczniesz to cię odwiozę. Louis dzwonił i nie da rady wrócić wcześniej niż za godzinę. Uprzedzę twoje pytanie, byłaś nieprzytomna niecałe trzy godziny. - usłyszawszy to obróciłam się w stronę okna. Na dworze panował mrok. 
Kiedy tylko zawroty głowy minęły, doprowadziłam się do porządku w łazience, która <a to szok> była równie piękna jak cała reszta.  Davis czekał na mnie w aucie.  Wiedziałam, że prędzej czy później będę musiała wyznać prawdę, ale wolałam z tym jeszcze poczekać, albo zwierzyć się Tomlinsonowi. Podróż minęła w ciszy, którą zakłócało jedynie włączone radio.  Kiedy tylko zaparkowaliśmy na moim podjeździe stwierdziłam, że Abbie gdzieś baluje. W domu nie świeciły się żadne światła. Powoli odpięłam pas i wysiadłam z cacuszka Zayna. 
- Dziękuje - uśmiechnęłam się przyjaźnie w jego  stronę, on zaś ukazał rząd białych, lśniących zębów i odmachał jednym ruchem dłoni. Chłopak odjechał, a ja od kluczyłam swoje mieszkanie. W ciemku wspięłam się na piętro i dopiero będąc w swoim królestwie włączyłam lampę stojącą przy łóżku. Dobrze wiedziałam, że nazajutrz szkoła co wiązało się w nauką. Biały podręcznik do prawa leżał spokojnie wraz z całą resztą na biurku i czekał łaskawie na swoją kolej. Byłam zbyt zdenerwowana żeby teraz się tym przejmować. Co się z tobą dzieje?! To do ciebie nie podobne. Szczerze to przestałam być do siebie podobna w chwili, w której zakochałam się w bandycie.  Łóżeczko, ciepła pościel, poduszki - już powoli odpływałam kiedy na dole rozległo się pukanie do drzwi. Jęknęłam smutno po czym poczłapałam otworzyć drzwi.
 Poczułam znajomy motyle w brzuchu widząc nocnego przybysza. Louis. Stał oparty o framugę, jego ramiona pokrywała skórzana kurtka, a na głowie spoczywała ładna, czerwona czapka. Wpuściłam go do środka, a on po chwili pochwycił mnie w ramiona. To do niego nie podobne, to jest dziwne, to jest .. takie przyjemne. Objęłam go mocniej. 
- Co się stało? Wszystko już jest ok? - zapytał jeżdżąc wzrokiem po mojej sylwetce jakby szukał jakiś obrażeń.
- To ze zdenerwowania ... bo widzisz. Coś u ciebie znalazłam - spuściłam wzrok , jednak chłopak chwycił mój podbródek i nakierował go w swoją stronę przez co byłam zmuszona patrzeć mu prosto w oczy.
- Co takiego?
- Pistolet - rzekłam cicho.
- Pistolet? I to wszystko przez głupiego gnata - roześmiał się gardłowo wprowadzając mnie w furię. No tak, dla niego był to zwykły rewolwer, dla mnie śmiercionośna maszyna! - kochanie, dobrze wiesz jaką mam przeszłość, taki sprzęt jest mi od czasu do czasu potrzebny. 
Co go tak śmieszy?! Zagryzłam dolną wargę i nadąsałam się już do reszty.
- Pora na ciebie - wycedziłam.
- Ha ha, nie bądź taka - wymruczał ocierając nosem o moją szyję. Dreszcze, tak dużo dreszczy. - Ale masz rację, pora na mnie. Jutro się zdzwonimy, pa kocie. 

I wyszedł, zostawiając mnie samą z kotłującymi się myślami.



_________________________________________________________________
Rozdział w środku tygodnia na osłodę <3
Dziękuje wam za komentarze, jesteście wspaniali i mam nadzieję, że tak się utrzyma już do końca :3 Liczba obserwatorów powoli zbliża się do wymarzonej setki
Jak wam się podoba piętnasty? Mam nadzieję, że już się nie możecie doczekać tej mrocznej akcji XD
Ale zanudzam .. looolz ;3
Na koniec wierszyk od mojej przyjaciółki, który odnosi się do pistoletu Lou. Gotowi?
.
.
 Gangsta swag masta from Doncasta xD

Kocham was, do następnego, xx 

38 komentarzy:

  1. Hahaha wietsz dobry rozdział Zajebiste

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha ok trochę zdziwiła mnie reakcja Cass.
    Rozdział cud miód malina boski <3
    Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak zawsze super ;3

    OdpowiedzUsuń
  4. Już się nie mogę doczekać nowego rozdziału :D świetny!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ooo ... zajebistyy czekam na następny . Kocham cie jestes cudowna <3

    OdpowiedzUsuń
  6. O japierdziele. . Rozdział wspaniały :**

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetne!!! Nie mogłam się doczekać kolejnego rozdziału, a tu nagle - WOOOW !
    Jesteś super!! ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Jeju *.* Świetne <3
    Czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  9. jest sliczny ! ciesze sie że Louis sie o nią troszczy, martwi, i to bardzo :) i Cassie nie mdlej z powodu broni, wiesz jaki jest Lou xD

    K.CL

    OdpowiedzUsuń
  10. Hahaha, postać Lou rządzi! :D I love it! Wreszcie Zayn wrócił :3 Czekam na next xx
    @luv_my_jade

    PS. Sorry, że z anonimka, ale jestem na telefonie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Cud miód i orzeszki...
    Tak top opisuje ten rozdział. Kocham i czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  12. Superrrrr!!!! Jak zawsze <3

    OdpowiedzUsuń
  13. uhuhuhu to się porobiło;**
    achh, już nawet nie mam siły pisać jaka jesteś wspaniała, bo to już wiesz <3
    fajny ten wierszyk hehe;d
    czekam na następny;*

    http://liivethemomentt.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie no rozwalił mnie ten Gnat . Szkoda że nie było coś więcej . Czekam na następny rozdzaił . ;*
    Buziaki i zapraszam do mnie http://one-second-one-love.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. hahah Louis everywhere :D 17 KOMENTARZÓW WIDZEM :D
    A co do samego rozdziału to jak mówiłam ten blog jest moim narkotykiem... Wiedziałam że Louis coś odpieprzy (znaczy chodzi mi o ten pistolet)
    coś miałam i zapomniałam.. eh ta skleroza...
    zapraszam do mnie:
    http://anotherworldilove.blogspot.com/
    wiem że przeważnie spamuje ale ważne jest dla mnie twoje zdanie..
    Pozdrowionka i weny :D
    Aa swoją drogą to fajnie że Zayn pachnie dymem tytoniowym i cynamonem :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Super xD czekam na następny :D

    OdpowiedzUsuń
  17. No nie wytrzymam! Rozdział cudowny, już nie mogę się doczekać następnego ♡♥♡♥♡♥

    OdpowiedzUsuń
  18. Genialny *.* :D Kiedy dodasz kolejny ? ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Nie będę oryginalna, jak napiszę, że niecierpliwie czekam na kolejny rozdział.

    p.s. Naprawdę masz 14 lat? Rany... Mogę Cię adoptować? ;) ;) ;)
    Zawsze chciałam taką uzdolnioną córkę ;) ;) ;)

    A.B.

    OdpowiedzUsuń
  20. Hej dziewczyny myślę, że wy mi pomozecie szukam opowiadań tego typu, że koles jest chamski i niebezpieczny miłe widziane o Tommo właśnie coś w tym stylu lub jak cold czy dark. Jakbyscie mogły wysłać mi linki w odpowiedzi pic komentarzem bylabym bardzo wdzięczna! Pozdrawiam. xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://furious-fanfiction.blogspot.com/2013/05/rozdzia-1.html

      Usuń
    2. http://variable-fanfiction.blogspot.com/2013/10/14-i-love-you.html?spref=tw

      Usuń
    3. Te juz czytałam, ale dziękuje za pomoc. xx może ktoś jeszcze ma coś innego.? ;)

      Usuń
    4. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
  21. Obserwujemy ?
    Jeżeli tak to zacznij : ) Odwdzięczę się tym samym :D
    Pozdrawiam !
    http://typicalifee.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  22. awwww jaki boski, ciekawe co będzie w następny rozdziale <3

    OdpowiedzUsuń
  23. Kiedy dodasz następny ? ;**

    OdpowiedzUsuń
  24. nom w końcu mam neta w domu wszystko nadrobiłam na Twoim blogu i mogę komentować :) opuściłam chybaaa 3 rozdziały i do każdego z nich się odniosę ok?
    Rozdział 13: świetny
    Rozdział 14: świetny
    Rozdział 15: świetny
    Um tak to właśnie moja wyczerpująca opinia na temat tych rozdziałów i myślę ze opisałam wszystko to co chciałam powiedzieć :D hah naprawde cudownie Ci wyszło nawet TE sceny :D ah i wiesz co? jak Cass zemdlała to nawet miałam przez chwilę w głowie taką myśl że ona mogłaby być z Zayn'em :D takie moje grzeszne myśli haha
    no nic już nie przedłużam :) do nastepnego :** <33
    @WTuszynska

    OdpowiedzUsuń
  25. - Puść mnie, do cholery! – szarpałam ręką próbując się oswobodzić, jednak sprawiałam sobie jedynie większy ból. Louis nie ustępował. W jednej chwili pewnym, zdecydowanym ruchem pociągnął mnie do siebie z taką siłą, że poleciałam prosto na niego jak bezwładna, szmaciana lalka. Objął mnie obiema rękami tak mocno, że można by to było uznać wręcz za gest brutalności. W sekundę opadłam z sił.

    - Ciiiii… Już dobrze, nie płacz… Spokojnie, jestem przy tobie. – miękki głos szeptał mi do ucha. Zadrżałam. Ze wszystkich stron otaczała mnie niezwykle intensywna woń rześkiej lawendy. I gorące, męskie ciało. Louis. On istniał. Naprawdę. Czułam go, nareszcie go dotykałam. Przyległam do niego całym ciałem. Jego ręce głaskały mnie po głowie i tuliły mocno do siebie, a łzy schły na moich policzkach. Louis. Boże. Louis.

    - Przepraszam… ja…

    - Nic nie mów. – szepnął – Nie trzeba. – dodał kładąc sobie moją głowę na ramieniu. - Gdybyś jeszcze kiedykolwiek miała wątpliwości... Jesteś wynikiem cudu. Jesteś cudem, Miley.


    http://insomnia-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczynasz mnie juz denerwowac. Juz drugi raz spamujesz w komentarzu, a ja juz drugi raz prosze abys tego nie toego nie robila. Trudno zrozumiec?
      /Ann.

      Usuń