środa, 20 listopada 2013

Rozdział 20

http://www.youtube.com/watch?v=xjEGBoZNg34


~Louis~

Ostatni raz uderzyłem w czerwono-niebieski worek treningowy i wykończony opadłem na podłogę. Byłem niewyobrażalnie spocony i zmachany.
- Wykończysz się - stwierdził Zayn, mulat stał w progu oparty o framugę drzwi.
Jego ciało pokrywał biały tshirt i skórzana kurtka. Odepchnął się i pomógł mi wstać. Chętnie skorzystałem z jego pomocy.
- Weźmiesz udział w wyścigu?
- Tak.
- Nawet jeśli oznacza to wasz koniec? - zmarszczka na jego czole pogłębiła się kiedy wypowiadał te słowa.
- Przynajmniej będę mieć pewność, że jest bezpieczna.
Byłem pewny wygranej, musiałem się postarać - dla Cassie. Przymknąłem powieki i przełknąłem głośno ślinę. 
Jej brązowe, wyglądające tak lekko włosy i przeszywające, czekoladowe spojrzenie urzekły mnie na samym początku i nawet teraz nie potrafię o nich zapomnieć. Chwilę, w których jesteśmy sami są przepełnione magią, moje serce bije jedynie dla niej. Tak bardzo jej pragnę. Chce żyć ze świadomością, że jest szczęśliwa i zawsze uśmiechnięta. Tak, jej uśmiech potrafi zdziałać cuda. 
Czym było moje życie bez niej? Było bezcelową wędrówką, po śmierci Kath wydawało mi się, że nigdy nie stane na nogi, aż nagle zjawiła się ona. Poświęciłbym dla niej wszystko. 
- Auto jest już gotowe? - mój wzrok tkwił w podłodze. 
- Zrobiłem kilka poprawek, wszystko jest w porządku. - poklepał mnie po ramieniu, nic nie mówił, ale jego oczy zdradzały co tak naprawdę czuje, boi się .. o mnie, o Cassie.
- Zróbmy to razem jak za dawnych lat.

Parking był pełny. Samochody parkowały gdzie się tylko da, jedynie po to, żeby zobaczyć wyścig roku. Tomlinson kontra Allen. Allen kontra Tomlinson.
Wszystko wyglądało jak dawniej, niczym wyciągnięte z mojej pamięci: ledwo ubrane kobiety eksponujące swoje największe atuty, sportowe maszyny wydające głośne warkoty. Niebo było już zupełnie czarne, gwiazdy rozświetlały jego powierzchnię niczym latarnie ulicę. Atmosfera sprzyjała widowisku. Ludzie podchodzili do mnie życząc powodzenia, siedziałem na masce auta, a stojący obok Zayn dodawał mi pewności. Pamiętaj Tomlinson: Robisz to dla niej. 
- Tommo, Cass dzwoni - usłyszałem zatroskany głos przyjaciela.
Zajebiście. 
-Jedź do niej. Upewnij się, że wszystko w porządku - po chwili obserwowałem jak odjeżdża. 
Z głośnika tuż nad moją głową rozniósł się dziewczęcy głos informujący o ostatnich przygotowaniach. Wsiadłem za kierownicę, zapiąłem pas i ubrałem kask. 
- Powodzenia Tomlinson, będzie ci potrzebne! - Simon również siedział w swoim samochodzie. Wydawać by się mogło, że ta cała sytuacja jest nie potrzebna. 
Pieprzony dupek.
- Okaże się. 
3...2...1 START! 
Kiedy czarna flaga wypadła z rąk sędziego wcisnąłem pedał gazu i maszyna niczym potwór ruszyła przed siebie. W powietrzu unosił się dym z naszych opon, widownia krzyczała i wiwatowało. Jakie to chore, dla nich jest to forma rozrywki, a ja walczę o moją miłość. Ironia losu, co?
Simon wraz ze swoim zielonym  BMW wyjechał na prowadzenie. Nie na długo.
Szybko mu dorównałem, licznik od dawna wskazywał powyżej setki. Dopiero się rozkrecam. 
~Cassie~
Gdy tylko wykładowca zakończył zajęcia pośpiesznie wrzuciłam wszystkie długopisy, podręczniki i zeszyty do torby. To był ten dzień. Dzień wyścigu. Nie miałam pojęcia czy Louis bierze w nim udział, lecz każda cząsteczka mojego ciała mówiła mi, że tak właśnie było. Przez cały dzień nie myślałam o niczym innym. Kiedy pozostali studenci opuścili już audytorium i upewniłam się, że jestem sama, wybrałam numer Zayna, aby po chwili do niego zadzwonić. 
- Zayn, przyjedź po mnie proszę. - moje obcasy stukały o posadzkę w korytarzu. Zmierzałam do głównego wyjścia.
- Jestem w drodze, czekaj jakieś pięć minut. - czułam jak napina swoje mięśnie. On wiedział, że ja wiem. To oczywiste.

Mocniej owinęłam się szalikiem, siedziałam na ławce przed uczelnią i wyczekiwałam jego przyjazdu. Z każdą sekundą trzęsłam się jeszcze bardziej, nie wiem czy z zimna czy ze strachu. Zagryzłam wnętrze policzka.
Kiedy czarny samochód zatrzymał się tuz obok mnie wstałam i otworzyłam drzwi.
- Wskakuj. - wykonałam jego polecenie. - zmarzłaś, włączę ogrzewanie, myślę, że powin..
- Powiedz mi! - wtrąciłam się nie dając mu dokończyć, sama zawstydziłam się swojego wybuchu i oblałam twarz rumieńcem - Zayn, błagam. 
Myślę, że chłopak wyczuł moją niepewność. Widziałam jak walczy sam ze sobą, wydać przyjaciela czy nie.
- Zawiozę cię tam , mała - przerzucił bieg i wyjechał z parkingu. 
Droga zleciała szybko, cisza tym razem mi nie doskwierała. W końcu .. byłam zajęta czymś innym. Kiedy zatrzymaliśmy się na torze ludzie wokół podskakiwali, wiwatowali i klaskali. Słyszałam strzały korków od szampana i piski pijanych dziewczyn. Wszyscy zbiegli się do jednego miejsca. Tam jest. Przepchałam się przez tłum, nie interesowałam się czy ktoś oberwał. Musiałam do niego dotrzeć. Dwa auta stały obok siebie. Jedno zielone, drugie białe - Simon i Louis. Rozejrzałam się, aż w końcu go ujrzałam. Kącik jego ust skierowany był ku górze, przyjmował gratulacje od jakiegoś mężczyzny.
- A więc to zrobiłeś. - rzekłam powstrzymując napływające do oczy łzy. 
- Cassie, dobrze wiesz, że musiałem to zrobić! - stanął naprzeciwko mnie. Chciał złapać mnie za rękę, ale widząc moją niechęć zrezygnował. 
- Zamknij się! Nic nie musiałeś! 
- Przecież Simon nie dałby nam spokoju! - furia buzowała w jego oczach. Tracił cierpliwość.
- Znaleźlibyśmy sposób! Ja.. nie ufam ci już Louis. - rzekłam, a po moim policzku spłynęła łza. Zaraz po niej kolejna. 
Tłum gapiów zażarcie obserwował zaistniałą sytuację. Debile. 
- Nie mów tak, Cassie! - oplótł dłonie wokół moich ramion, zabolało.
Auć.
- Dotrzymuje słowa, z nami koniec Louis. Sam jesteś sobie winien. - powstrzymywałam się przed jeszcze większym rozpłakaniem. Liczyłam kolejne sekundy, w którym chłopak stał i beznamiętnie wpatrywał się w moją osobę.
To koniec, wasz koniec. Masz rację, Louis i ja.. nie jesteśmy już razem.
Zrobił to - wziął udział w wyścigu.
Zrobiłam to - zerwałam z nim.
Zrobiliśmy to - zmarnowaliśmy daną nam szansę. 
Przygryzłam wargę i uciekłam poza teren wyścigu. Właściwie to nie miałam jak wrócić do domu. Chłodne powietrze uderzało o moją twarz, łzy zamarzały, ale czy to ważne? Teraz nic się nie liczy. Straciłam go. 
Zmęczona biegiem usiadłam na ławce przystanku autobusowego. Jedyno co mi pozostało to czekać. 

_______________________________________________________
Cześć ;3

Błagam, nie bijcie! Wiem co pomyślicie.. "czemu ona z nim zerwała
skoro zrobił to dla jej dobra", ale postawcie się w jej sytuacji. Naraził się mimo, iż błagała by tego nie robił. Trochę tolerancji XD

Trzymajcie za mnie kciuki bo jutro zebranie UGH.
Tak w ogóle, dziękuje za wszystko, doszłam do wniosku, że mam najlepszych czytelników na świecie <3 <3 Kocham was *.* 
Wasze słowa są  wspaniałe ;* 

Proszę komentujcie bo to dla mnie ważne. ^^
 PS : Nie umiem pisać długich rozdziałów, więc zrozumcie mnie xd

46 komentarzy:

  1. Z jednej strony nie pojmuje zbulwersowania Cassie, ale też trochę ją rozumiem. Żal mi Louisa, on tak ją kocha, a jednak wziął udział w wyścigu, chociaż dla jej dobra... ugh! nie czaję samej siebie!
    Życzę weny i czekam na next!
    KC, Justina x

    OdpowiedzUsuń
  2. boskie.czekam na next <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Super rozdział nie moge sie doczekać kolejnego

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudo! *o*
    Żal mi Louisa ale no sam jest sobie winien ale też nie takie...takie...pokręcone ;-;
    Cassie biedna, załamana siedzi na tym przystanku,a jak coś jej się stanie o.O np.będzie przejeżdżał jakiś niewyżyty zboczeniec, który ją uprowadzi, zgwałci, będzie przetrzymywał w jakiejś starej piwnicy ze szczurami, a Louis nam umrze bo popadnie w depresje o.O
    Zaczynam się siebie bać o.O
    Czekam na kolejny zajebiaszczy rozdział i
    Pozdrawiam :3

    OdpowiedzUsuń
  5. Sytuacja bardzo się skomplikowała. Cassie, której puściły nerwy i nie myślała racjonalnie o chwili, gdy z nim zrywała. Chciała dotrzymać słowa i zrobiła to niszcząc siebie i Lou. Widać jak bardzo jest w niej zakochany i zdobył się na to by wziąć udział w wyścigu, dla niej. Wszystko się pogmatwało ale myślę, że uda się jakoś to naprawić. Czekam na kolejny, kocham xx

    OdpowiedzUsuń
  6. To następnym razem połącz dwa w jedno :D
    Trzymam kciuki, ja mam wywiadowkę w czwartek, ale dzięki Bogu jak na razie tylko jedna jedynka :D
    Matko. Czemu, czemu, czemu? Przecież oni byli idealni! ;__; Ja chcę żeby się już pogodzili ;__; i seks na zgodę :D hahahaha :D nie, nic ^^
    Ily <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Jejku zerwała , przecież ona go kocha. Znając życie pewnie się zejdą ,lub Louis zrobi sobie coś w tym wyścigu i ona pojedzie do niego do szpitala i będzie żałować. Trzymam kciuki, żeby twoja mama lub tata wrócili bez krzykow z wywiadówki.Teraz nie mogę się doczekać następnego rozdziału ,coraz bardziej mnie ciekawi. Buziaczki xx

    OdpowiedzUsuń
  8. Jest świetny! :) xx @PollKlaudia

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam czytać twoje opowiadanie! Jest zaiste! <3 <3 Pisz dalej! I powodzenia z tym zebraniem! ;***

    OdpowiedzUsuń
  10. Wkurwiła mnie.. Nie wiem czy jest taka tępa i nie rozumie sytuacji, dobrze by było gdyby on miał teraz wyjebane a simon ją zgwałcił, tak dla zasady że głupia suka nie docenia że Lou ją chroni. Mimo to boskie, martwiłam się czy Lou wygra i wygrał, jest!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ten jest długi, więc się cieszę. ^^
    Kiedy następny?

    OdpowiedzUsuń
  12. OMFG *.* uwielbiam to opowiadanie! Napisz, napisz proszę kolejny rodział ahh ta podła ciekawość ugh ! Nie mogę się doczekać aż przeczytam następny jestem go bardzo ciekawa co się wydarzy i w ogóle! Zyczę weny i pozdrawiam. xx

    OdpowiedzUsuń
  13. Podaj/zrób zakładke z twiiterami, bo nie moge znaleźć linka. ;* Werr xx.

    OdpowiedzUsuń
  14. WOW. Na prawdę to opowiadanie coraz bardziej mnie wkręca. Czekam na next no i niech ta kara Ci się jak najszybciej kończy. ; )

    OdpowiedzUsuń
  15. Och kurwa! Czemu oni się rozstali!? Mam nadzieję, że nie na długo! Fajny rozdział. <3

    @hopebitchhope

    OdpowiedzUsuń
  16. No kurwaa..! Czemu tak musiał bo ? I przerwać w takim momencie szczyt hamstwa. hehe xd Już nie mogę się doczekać następego rozdzaiłu pewnie po jakimś czasie wrócą do sienie i Lou powie w końcu Cassi Kocham Cię .; ]

    OdpowiedzUsuń
  17. nieeeeeeeeeeeee czemu sie rozstali ?
    czekam na nastepny <33

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetne czekam na następne rozdziały i powodzenia z tym zebraniem

    OdpowiedzUsuń
  19. Cudo, uwielbiam twoje imaginy ^_^

    OdpowiedzUsuń
  20. Świetne, boskie, za***iste *,*
    Świetnie opisane, wszystko z detalami...
    Genialnie ci to wyszło. Czytając ten rozdział wpadłam na pomysł :D Dzięki za natchnienie :* Trzymam kciuki za ciebie i liczę że szybko będzie next, bo za tak urwany rozdział w trakcie akcji to powinno się lać batem (co z tego, że ja też tak robię, ale cii :D)
    trochę otumaniona jestem i nwm co jeszcze tu napisać (dopiero wstałam)
    No to na koniec weny i pozdrowionka :*

    OdpowiedzUsuń
  21. Nom rozdział fajny :) Będzie następna część?

    OdpowiedzUsuń
  22. coraz bardziej idealne ! czekam na następny i powodzenia życzę :) weny życzę Małgorzata <3

    OdpowiedzUsuń
  23. Niby taka spokojna nic, myślałam, że chce wiedzieć bo się o niego martwi a nie dlatego, że od razu z nim zerwie. Ale cóż pomyliłam się trochę. Rozdział jest bardzo w porządku! :) xx A teraz mi wybacz, niestety lecę dalej :*

    OdpowiedzUsuń
  24. ZA*****TY ROZDZIAŁ !!!!!!!! *_____*
    Świetnie piszesz ! Twojego bloga znalazłam pare dni temu i w ok. 1,5 godz. przczeczytałam wszystko- tak mnie wciągnęło !!! :) Już nie mogę doczekać się następnego rozdziału !!! ;)
    Serdecznie Cię pozdrawiam i weny Ci życzę :*

    OdpowiedzUsuń
  25. ooo mam nadzieje że jeszcze ze sobą będą noo... jak to dobrze że wygrał. juz sie bałam że jakis wypadek bedzie, że Simon jeszcze cos w tym wyścigu zrobi.. ale tak po prostu odejdzie ? wątpie.

    Klaudia Citylondon

    OdpowiedzUsuń
  26. Kocham to opowiadanie :D Czeka na next =D

    OdpowiedzUsuń
  27. Boziu, jak ja kocham twoje opowiadanie <3 *u* Czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  28. NIEEEEEEEEEEE !!!!!!!!!!!!!!!!!! JAK MOGŁA !!!!!!!! :`((

    OdpowiedzUsuń
  29. znowu miałam przerwę w czytaniu Twojego bloga chociaż i tak mam fchuj tych blogów do adrobienia a jeden to ponad dziesięć dłuuugich rozdziałów i poprostu ugh przepraszam ;cc nie mogę się ostatnio wgl zorganizować ;/
    ale to nie jest ważne

    ważne jest Twoje opowiadanie :) a więc tak... powinnam napisac co czuję a czuję... hmmm czuję cholerną złość na Cass... jak ona mogła to zrobic?! no kurde no wiem że się bała ale wszysko ok, wygrał ty też go zrozum Cass prosze ;cc on tak dużo dla Ciebie robi... zawiózł cię do rodziców potem się narażał żebyś ty była bezpieczna
    aleeeee. Louis to też poprostu ręce opadają -.-' człowieku kiedy ty jej powiesz że ją kochasz?! no kiedy bo ja się niecierpliwie cnie?! weź się w garść człowieku bo tak to żaden z cb "twardziel"

    no także mam nadzieję że Lou się zrehabilituje i naprawi to co spieprzył ^.^
    czekam na nexta i już postaram się komentować na bieżąco
    jeszcze raz przepraszam za tą przerwę i jeszcze za jakiekolwiek błędy w tym kom ale już go nie sprawdzam :)
    @WTuszynska

    OdpowiedzUsuń
  30. Jaki genialny!!! Jak najszybciej dodaj nexta!! :D Louis musi naprawić to co spalił! Muszą się pogodzić!!! :* Autorko, jesteś niesamowita! <3

    OdpowiedzUsuń
  31. Cudowny mam nadzieje ze wroca do siebie:D
    Czekam na nn:P

    OdpowiedzUsuń
  32. Genialne <3 dzisiaj przeczytałam wszystko normalnie jednym tchem <3
    Zapraszam do siebie http://krople-lez-wylanych.blogspot.com/2013/11/chapter-ten.html
    I jeszcze raz mówię genialne <3 Czekam na następną część ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Supcio ciekawe co bd dalej :3

    OdpowiedzUsuń
  34. Ach ... Ta miłość ! :-)

    OdpowiedzUsuń
  35. Świetnie piszesz i zakładam,że o tym wiesz <3 Co do tego rozdziału to gdy go skończyłam czytać dotarło do mnie,że właśnie Cassie zerwała z Louisem!No to są chyba jakieś cholerne żarty!(sorry za uniesienie się,ale wiesz..emocje)Rozumiem nie chciała aby coś mu się stało...prosiła,żeby nie brał udziału w wyścigu,a on jej nie posłuchał.Rozumiem to wszystko,ale przecież to nie powód,żeby zrywać z osobą,którą się kocha!Oj Cassie,Cassie będziemy musiały pogadać,ty-Louis też się nie wywiniesz.(...ze mną już nie da się nic zrobić,właśnie mówię do postaci z opowiadania xd)Louis zrobił to dla jej dobra,ale mógł jej wyjaśnić szczegóły zakładu z Simonem -,- No ale był mądrzejszy...chyba za dużo się rozpisałam xD Życzę ci duużo weny i pozrdawiam xx
    P.S. Kiedy następny rozdział,bo moja ciekawość nie daje mi spokoju??

    OdpowiedzUsuń
  36. Zostałaś nominowana do Liebster Award ;) Szczegóły u mnie.
    http://wszyscy-popelniamy-bledy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń